Stowarzyszenie „Las to zdrowie” postawiło sobie za cel wstrzymanie wycinki w lesie brwileńskim. Choć jest młodą organizacją to swoje działania rozpoczęli z przysłowiowym „przytupem”. Zaczęło się od petycji skierowanej do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która wywołała spore poruszenie wśród okolicznych mieszkańców. Aby ratować swój ukochany las, działacze stowarzyszenia spotkali się z leśnikami Nadleśnictwa Płock, z którymi rozmawiali o możliwościach wstrzymania wycinki.
To była naprawdę gorąca dyskusja. Na spotkanie w Wyszynie przybyły osoby, którym zależy na przyrodzie i zachowaniu jej dla kolejnych pokoleń. To mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy znają ten las jak własną kieszeń i nie mogą patrzeć na to, co od kilku lat się w nim dzieje. Chodzi oczywiście o prowadzoną w nim wycinkę. Zdaniem zebranych „skala wycinki jest ogromna, a jej ofiarą padają zdrowe i cenne okazy drzew”. Leśnicy mieli w tej kwestii zupełnie inne zdanie. Przywoływali statystyki i tłumaczyli, że las trzeba odnawiać, a ich działania są wykonywanie zgodnie z obowiązującym planem urządzenia lasu, który są zobowiązani wypełniać.
Leśnicy wyjaśniali, że na terenie lasu brwileńskiego trwa przebudowa drzewostanu, mająca na celu zwiększenie liczby drzew liściastych, takich jak dęby, klony czy graby. Zaznaczali również, że starają się wyprzedzać naturę o krok, tak aby usuwać drzewa, które mogą być zainfekowane groźnymi chorobami. - Zmienia się klimat. W wyniku tych zmian część drzew zamiera, a inne chorują. W lesie brwileńskim wiele osób odpoczywa, spaceruje i relaksuje się. Właśnie dlatego potrzebne są cięcia pielęgnacyjne – żeby było tam bezpiecznie. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo ludzi, ale także samych drzew. Żeby nie doprowadzać do rozprzestrzeniania się grzybów czy szkodliwych owadów – mówił Dariusz Kuczorra, inżynier nadzoru z Nadleśnictwa Płock.
Z tymi argumentami nie zgadzali się uczestnicy spotkania, którzy opowiadali o tym, że na własne oczy widzieli, jak wycina się zdrowe drzewa. Uczestnicy i organizatorzy zebrania podkreślali, że nie mają problemu z procesem przekształcania lasu, a jedynie z tempem tych zmian. Jak wyjaśniali, w lesie można bez problemu znaleźć całe połacie wyciętych drzew, liczące po kilka hektarów. Padały również zarzuty dotyczące tego, że tak naprawdę wycinka jest prowadzona po to, aby zarabiać na drewnie, którego cena jest bardzo atrakcyjna.
Zgromadzeni uczestnicy argumentowali potrzebę zmniejszenia wycinki m.in. bliskością instalacji przemysłowych, które są aktualnie rozbudowywane. Wskazywali również na fakt, że w okolicy nie ma innych kompleksów leśnych. Właśnie dlatego uważają, że las brwileński jest szczególnie cenny, a co za tym idzie – należy o niego dbać w wyjątkowy sposób. Tę sprawę szczególnie podkreślał prowadzący spotkanie i jego organizator – Marcin Zgorzelski.
To właśnie plan urządzenia lasu, o którym opowiadali leśnicy, był kluczem w tej rozmowie. Jak podkreślali leśnicy, właśnie trwa jego przygotowywanie, które może stać się doskonałą okazją do zmian, o jakie wnosi stowarzyszenie oraz mieszkańcy. Leśnicy wyjaśniali, że już niebawem odbędzie się spotkanie, w którym mogą wziąć udział organizacje społeczne. Dzięki temu będą mogli przekazać swoje zdanie w tym temacie. To okazja do tego, żeby zmienić zakres wycinki. - Jesteśmy w ostatnim roku obowiązywania aktualnego planu urządzenia lasu, który jest tworzony na 10 lat. Od 1 stycznia 2025 roku będzie obowiązywał nowy plan. Jest on teraz na etapie tworzenia. Pierwszym elementem była komisja założeń planów, na którą były zaproszone m.in. samorządy, instytucje czy lokalne organizacje zainteresowane tym tematem. Następnym krokiem jest opracowywanie przez biuro urządzenia lasu operatu. Etapem podsumowania będzie narada techniczno-gospodarcza, na którą będą zaproszone stowarzyszenia. Informacje o spotkaniu będą podane na naszej stronie. Wtedy będzie można składać postulaty, które wykonawca planu może uwzględniać. Jako stowarzyszenie będziecie mogli być na tej naradzie i zgłosić swoje postulaty – mówił Dariusz Kuczorra.
Jak wyjaśniali leśnicy, istnieje także możliwość zmiany statusu lasu brwileńskiego na tzw. las społeczny. Jak zaznaczali przedstawiciele Nadleśnictwa Płock, w związku z wewnętrznymi przepisami również oni wyznaczyli części lasu, które mogłyby zostać lasem społecznym. - W dyrekcji generalnej zostało wydane zarządzenie – wytyczne do zagospodarowania lasów o zwiększonej funkcji społecznej na gruntach w zarządzie Lasów Państwowych. Każde nadleśnictwo było zobowiązane do przeprowadzenia analizy miejsc, gdzie można byłoby zmienić sposób gospodarowania pod kątem funkcji społecznej. Nasze nadleśnictwo wytypowało najbardziej użytkowaną turystycznie przez mieszkańców część lasu brwileńskiego. To zostało przekazane wykonawcy planu urządzania lasu. W tych wytypowanych miejscach ma zostać zmieniony sposób gospodarowania lasem. Nie wiemy jeszcze, jak to będzie wyglądało, bo to dość świeża sprawa. Wydaje nam się, że mogą państwo wnosić o wyznaczenie takich stref. W tych wyznaczonych miejscach mają zostać przyjęte takie sposoby zagospodarowania i przebudowy lasu, które pozwolą zachować walory krajobrazowe. Przebudowa będzie nadal prowadzona, ale z ograniczeniem większych wycinek – wyjaśniał Dariusz Kuczorra.
Jak podkreślali leśnicy, właśnie trwa ogólnonarodowa debata na temat gospodarowania lasami. Jest możliwość, że założenia dotyczące tego tematu niedługo się zmienią. - Wycinka została zauważona na terenie całej Polski i w związku z tym dyrektor wydał to zarządzenie, które wyraźnie mówi, że w nadleśnictwach muszą być wyznaczone obszary o zwiększonej funkcji społecznej. Jako leśnicy widzimy, że temat lasów stał się bardzo często podnoszony przez społeczeństwo. Myślimy, że szykują się zmiany w tym temacie – mówił.
Podczas spotkania uczestnicy dopytywali o wiele różnych tematów, m.in. o przepisy prawa dotyczące nowych nasadzeń po zakończeniu ścinki, strukturę wiekową brwileńskiego lasu czy dane dotyczące ilości pozyskiwanego drewna w poszczególnych latach.
Przy okazji spotkania poruszono również temat Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Mieszkańcy tamtych okolic podkreśli, że to, co się tam dzieje, jest dla nich nie do przyjęcia. Opowiadali o masowej wycince, prowadzonej w wyjątkowo cennych przyrodniczo miejscach, które na ich oczach bezpowrotnie zniknęły. Leśnicy odpierali zarzuty, wyjaśniając, że postępują zgodnie z wytycznymi i zasadami, jakie ich obowiązują. Były też pytania o zwierzęta i wpływ masowych wycinek na ich przemieszczanie się w miejsca, które znajdują się w dużej bliskości zabudowań mieszkańców.
Choć rozmowy były trudne, a obie strony obstawały przy swoim zdaniu, jedno udało się ustalić. Zarówno leśnicy, jak i organizatorzy spotkania widzą duży potencjał do zmian w spotkaniach dotyczących tworzenia planu urządzania lasu. I tą właśnie drogą chce iść zarówno stowarzyszenie, jak i mieszkańcy. Bo jak sami podkreślali, ich celem nie jest walka z kimkolwiek, ale znalezienie kompromisu, który zadowoli obydwie strony. Członkowie stowarzyszenia chcą osiągnąć swoje cele na drodze porozumienia i dialogu. Podczas spotkania zapowiedziano również kolejne tego typu wydarzenia, które będą pozwalały mieszkańcom na zabranie głosu w tej ważnej kwestii.
Wyjaśniono również, co dzieje się z petycją dotyczącą wycinki. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uznała, że tematy w niej podjęte nie leżą w jej kompetencjach i przekazała ją do Ministerstwa Klimatu i Ochrony Środowiska. Stamtąd przyszła odpowiedź, która w żaden sposób nie satysfakcjonuje mieszkańców ani stowarzyszenia. Właśnie dlatego stowarzyszenie i osoby zainteresowane tematem szukają innych dróg, aby realnie zmienić tę sytuację.
(ek)
Fot. (ek)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem za żeby zlikwidować leśnictwo. Po co nam one. Zlikwidujmy też rolnictwo tylko utrudniają Ci rolnicy nam życie na naszych domkach na wsiach... meble kupimy w Ikea a szynkę w Lidlu... niech nie będzie niczego a my spokojnie będziemy mogli spacerować gdzie chcemy bo to my rządzimy i nasze głosu są ważne! Przyroda będzie się pięknie rozwijać jak w filmach Disneya wilki będą się bawić z sarenkami i naszymi pieskami i nami. Wszyscy będziemy szczęśliwi.
No tak, bo po co nam meble, po co książki, zeszyty. Zatem leśnictwa niepotrzebne. Po co krowy? Wytwarzają tylko dwutlenek węgla. Zlikwidować rolnictwo. Mleko będzie z fabryki, robaki na obiad, a zamiast drewnianych mebli, plastikowe. Niech żyje lewica.
Jestem za żeby zlikwidować leśnictwo. Po co nam one. Zlikwidujmy też rolnictwo tylko utrudniają Ci rolnicy nam życie na naszych domkach na wsiach... meble kupimy w Ikea a szynkę w Lidlu... niech nie będzie niczego a my spokojnie będziemy mogli spacerować gdzie chcemy bo to my rządzimy i nasze głosu są ważne! Przyroda będzie się pięknie rozwijać jak w filmach Disneya wilki będą się bawić z sarenkami i naszymi pieskami i nami. Wszyscy będziemy szczęśliwi.
No tak, bo po co nam meble, po co książki, zeszyty. Zatem leśnictwa niepotrzebne. Po co krowy? Wytwarzają tylko dwutlenek węgla. Zlikwidować rolnictwo. Mleko będzie z fabryki, robaki na obiad, a zamiast drewnianych mebli, plastikowe. Niech żyje lewica.