Reklama

Chcą odwołać wójta i radę

29/03/2012 08:26
Gmina Sanniki zapisuje się w historii samorządności Mazowsza Płockiego. 13 maja odbędzie się tam referendum w sprawie odwołania wójta i Rady Gminy w trakcie trwania ich kadencji. Inicjatorzy referendum stawiają szereg zarzutów wójtowi i radnym. Wójt mówi, że to polityczna gra.
Referendum w sprawie odwołania wójta czy Rady Gminy to rzadkość na Mazowszu Płockim. W 2000 r. odbyło się w gminie Mochowo. Celem było odwołanie radnych. Ale była zbyt mała frekwencja, by referendum uznać za ważne. Bo właśnie frekwencja jest kluczowa przy tego typu głosowaniach. Aby miało ono wiążącą moc do urn musi pójść 3/5 wyborców, którzy brali udział w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Sannik zagłosować musi ponad 1,7 tys. osób. Lokali wyborczych będzie osiem, czyli tyle, ile podczas wyborów samorządowych w 2010 r. Będą czynne w godz. 7–21. Każdy z uczestników referendum dostanie dwie karty do głosowania. Na jednej będzie pytanie, czy jest za odwołaniem Rady Gminy, na drugiej, czy chce odwołania wójta.
Dlaczego w Sannikach dojdzie do referendum? Jego inicjatorzy stawiają wójtowi i radzie szereg zarzutów. To m.in. niedotrzymanie obietnic składanych przed wyborami, brak informacji i wyjaśnień dotyczących kondycji finansowej gminy, arogancja i brak szacunku wobec mieszkańców, brak aktywności ze strony radnych, opieranie budżetu gminy na wirtualnych dochodach, uprzywilejowane traktowanie niektórych mieszkańców.
Pełnomocnikiem inicjatorów referendum jest Beata Pietrzak, mieszkanka Brzezi, przewodnicząca rady rodziców w miejscowej szkole. Jej zdaniem czarę goryczy przelała decyzja o zamiarze likwidacji szkoły w Brzezi. – Na jednym z zebrań dotyczących kwestii likwidacji szkoły, ktoś wstał i stwierdził, że tak dalej być nie może i trzeba zrobić referendum. I tak wszystko się zaczęło – mówi Beata Pietrzak. 15 osób zajęło się organizacją całego przedsięwzięcia, czyli przede wszystkim zbieraniem podpisów. Do komisarza wyborczego w Płocku złożyli ich ok. 600, chociaż do tego, aby zarządzić referendum, wystarczyło nieco ponad 500.
Beata Pietrzak mówi, że zarzutów wobec wójta i radnych jest wiele, ale jej zdaniem ten najważniejszy to brak szacunku wobec mieszkańców. – W wielu gminach jest ciężko, czasami dzieje się źle, ale przynajmniej rozmawia się z ludźmi. Nasze władze o tym zapomniały – mówi Beata Pietrzak.
Dodaje, że gdy tylko wyszła na jaw informacja o inicjatywie zorganizowania referendum, poczuła się szykanowana ze strony władz gminy. Dlatego złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
Zapewnia, że gdy tylko będzie znany kalendarz wyborczy, inicjatorzy referendum przygotują plakaty i ulotki zachęcające do udziału w głosowaniu. – Jeśli Urząd Gminy zorganizuje spotkania z mieszkańcami, będziemy na nich bardzo aktywni. Moim zdaniem, uda się przekonać mieszkańców do udziału w referendum. Już sam fakt, że ono się odbędzie, jest sukcesem. To sygnał dla władz naszej gminy, że są ludzie, którzy patrzą jej na ręce – mówi Beata Pietrzak.
Wójt Sannik Gabriel Paweł Wieczorek mówi, że referendum to jedno z narzędzi demokracji i mieszkańcy mają do niego prawo. Ale dodaje, że nie ma złudzeń co do intencji organizatorów referendum.
– W przekonaniu moim i wielu mieszkańców, referendum robią osoby, które przegrały wybory samorządowe i teraz chcą zaistnieć. Zaczęło się od szkoły w Brzezi, ale teraz nikt o tym nie mówi, nie interesuje sie losem dzieci. Uważam, że pewna grupa osób wykorzystała dzieci, rodziców, mieszkańców, żeby zrealizować prywatne cele – mówi wójt.
Odnosząc się do stawianych mu zarzutów, Gabriel Paweł Wieczorek stwierdził, że są wśród nich takie, które dotyczą odczuć, więc trudno z nimi dyskutować. Co do pozostałych będzie się domagał od inicjatorów referendum sprostowania w trybie wyborczym, bo uważa je za nieprawdziwe.
Czy obawia się wyniku głosowania? – Liczę na mądrość mieszkańców gminy. Na to, że nie dadzą się zmanipulować wąskiej grupie, która przegrała wybory w 2010 r. Liczę, że mieszkańcy 13 maja zostaną w domach i nie będą narzędziem w politycznych zagrywkach – stwierdził wójt Sannik.
Jego zdaniem mieszkańcy byli oszukiwani, gdy inicjatorzy referendum mówili im, że gmina chce zlikwidować ośrodek zdrowia. Dodaje, że nie odbiera referendum jako swego rodzaju wotum nieufności. – Wydaje mi się, że mieszkańcy są ogólnie zadowoleni z naszych rządów. Wystarczy popatrzeć na naszych sąsiadów i na to, ile komu udało się pozyskać zewnętrznych środków. Ten wynik jest dla nas dobry – twierdzi wójt.
38-letni Gabriel Paweł Wieczorek wójtem Sannik jest drugą kadencję. W 2010 r. wygrał wybory samorządowe w pierwszej turze z poparciem 64,5 proc. Jest członkiem PSL. Wybory do Rady Gminy wygrał także PSL, zdobywając osiem mandatów na 15 miejsc.     (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości