W pierwszych trzech kolejkach Lotto Ekstraklasy płocczanie wywalczyli tylko 3 pkt., ale kibice oglądali radosny futbol, widowiskowy, otwarty, z wieloma bramkami. Kolejne trzy spotkania przyniosły drużynie 5 pkt. i awans w tabeli, ale piłkarze prezentowali zupełnie inną piłkę, zdecydowanie bardziej efektywną, choć trudniejszą do oglądania. Co lepsze: punkty czy atrakcyjna gra?
Stadion, na którym mecze rozgrywają piłkarze Śląska Wrocław, jest piękny, ogromny, zwłaszcza jeśli można dotrzeć do miejsc niedostępnych dla kibiców. Dziwi fakt, że piłkarze nie grają na nim tak, by zapełnić trybuny. Na przygotowanych 40 tys. miejsc zajętych było niespełna 7 tys. Wśród nich niemal 150-osobowa grupa płockich kibiców. Z trybun wiało nudą, z murawy także.
I połowa pojedynku rozgrywana była pod dyktando piłkarzy z Płocka, którzy częściej byli przy piłce, ale nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji podbramkowej. Próbował szczęścia Sergiej Krivec, pierwszy od wielu lat powołany do swojej kadry narodowej seniorów piłkarz Wisły Płock, ale nie do końca przykładał się przy strzale. Próbowali też inni, ale Mariusz Pawełek zachowywał czyste konto.
Pokonać Seweryna Kiełpina zamierzali piłkarze Śląska, ale robili to z jeszcze mniejszym animuszem i pomysłem niż podopieczni Marcina Kaczmarka. Nie udawało się przeprowadzić składnego ataku skrzydłami, nie wychodziło im także wykonywanie stałych fragmentów gry.
W przerwie z boiska zszedł Giorgi Merebashvili, miejsce którego zajął powołany do reprezentacji młodzieżowej Arkadiusz Reca. Niestety nie wniósł na murawę nic nowego, choć miał znakomitą sytuację. Próbował strzelać, ale na drodze piłki do siatki stanął Pawełek. W odpowiedzi gospodarze nie zdołali wykorzystać swojej najlepszej sytuacji. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Lasha Dvali trafił w słupek.
Niestety, z minuty na minutę płocczanie mieli coraz mniej szans bramkowych, za to goście koniecznie chcieli rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. I zaczęła się „obrona Częstochowy”, czyli wybijanie na oślep piłki z pola karnego. Gorzej, że to wybijanie momentami doprowadzało do jeszcze groźniejszych sytuacji. Jak jednak widać po końcowym wyniku, do pełni formy piłkarzom Śląska jest bardzo daleko. Na przeszkodzie strzelcom stał nie tylko Seweryn Kiełpin, ale także brak umiejętności i szczęścia. Nie trzeba dodawać, że nie był to problem płockiej ekipy.
W niedzielny wieczór gościem Canal+ był Marcin Kaczmarek i śmiało można stwierdzić, że jego występ był znacznie ciekawszy niż gra drużyny Wisły Płock na boisku.
<Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Lasha Dvali – Ostoja Stjepanović, Filipe Gonçalves – Peter Grajciar, Ryota Morioka (76 Łukasz Madej), Alvarinho – Bence Mervó (65 Kamil Biliński).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze