Reklama

Cenny punkt od mistrza Polski

08/12/2016 08:03
Kibice pamiętają przebieg spotkania w 3. kolejce Ekstraklasy. Kiedy Wisła prowadziła 2:0, Legia nie tylko wyrównała, ale w końcówce strzeliła trzeciego gola i wywiozła komplet punktów z Płocka. Niewiele brakowało, a ten scenariusz powtórzyłby się w Warszawie.
Teoretycznie Wisła jechała do Warszawy na pożarcie. Mistrz Polski w pięciu spotkaniach, u siebie i na wyjeździe, wygrywał wysoko z rywalami. Podopieczni Jacka Magiery tę część sezonu mieli znakomitą, a Wisła… niestety fatalną. Płocczanie nie wygrali od ośmiu kolejek i w tym czasie zdobyli tylko 2 pkt. Ponad 20-tysięczna publiczność, własne boisko i skład drużyny to atuty, których płocczanie podważyć teoretycznie nie mogli.
Już w pierwszych minutach gospodarze swoją grą zasugerowali, że zespół Wisły nie powinien grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Podopieczni Marcina Kaczmarka nie mieli żadnych szans w starciach z rywalami, jedyne co robili, to faulowali.
W 10. min stało się to, co było nieuniknione: Nemanja Nikolic strzelił gola, a ponieważ na murawie nadal dominowali warszawiacy, kolejne bramki miały być tylko formalnością. Tak było w poprzednich pojedynkach Legii: 4:0 ze Śląskiem we Wrocławiu, 4:1 z Jagiellonią w Białymstoku, 2:0 z Cracovią, 4:2 z Koroną w Kielcach i 2:1 z Lechem Poznań, czyli zespołami znacznie wyżej w tabeli niż Wisła Płock.
Tymczasem po pierwszym szoku płocczanie zaczęli grać odważniej, dochodzili nawet do pola karnego gospodarzy. Blisko gola był Kante, ale strzelił bardzo lekko i Arkadiusz Malarz nie miał problemu z wyłapaniem piłki. To była jedyna sytuacja stworzona przez płocczan w I połowie. Warto dodać, że i Legia nie trafiła już do bramki Seweryna Kiełpina.
Po przerwie, w 55. min, znów skutecznie zaatakowali piłkarze Legii, a na listę strzelców wpisał się Kasper Hamalainen. Było 2:0 i wydawało się, że kolejne bramki dla gospodarzy są tylko kwestią czasu.
Ale tak się nie stało. W 63. min, po niesamowitym strzale Dominika Furmana z ok. 30 m, Wisła zdobyła pierwszego w tym meczu gola, a w 78. min – drugiego. Jego autorem był Kamil Sylwestrzak, którego dotychczasowe dokonania w barwach Wisły nikogo nie satysfakcjonowały. Bramką, którą ustalił wynik spotkania, mocno zapracował na sympatię widzów.
Ponieważ historia lubi się powtarzać, płoccy kibice, których w Warszawie zameldowało się ponad 1200, oczekiwali na trzeciego gola zdobytego przez Wisłę. Przed ostatnim gwizdkiem bardzo ruchliwy Kante tym razem nie zdołał celnie podać do Furmana i ten nie mógł stać się pogromcą Legii. Wielka szkoda, ale zdobyty w Warszawie punkt cieszy niezmiernie.
W historii spotkań obu zespołów był to dopiero drugi punkt zdobyty na boisku rywala. Do dwóch goli strzelonych do tej pory w Warszawie płocczanie dodali kolejne dwie bramki.
Najbliższy, bardzo ważny pojedynek odbędzie się w Płocku. Po raz ostatni w tym roku przed własną publicznością, w sobotę o godz. 18.00, Wisła podejmować będzie Ruch Chorzów. Przypomnijmy, że mecz w 4. kolejce rozgrywek w Chorzowie zakończył się remisem 2:2.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości