Mecz Orlen Wisły z Azotami miał pokazać, w jakiej formie obecnie jest drużyna. To najgroźniejszy obok Vive Tauron Kielce zespół występujący w Superlidze, który, zdaniem wielu, mógł obnażyć braki płockiej ekipy. Jak się okazało, nie tylko nie obnażył – podopieczni Manolo Cadenasa zaprezentowali się ze swojej najlepszej strony.
Zadowolony z występu ekipy był prezes SPR Wisła Płock, Artur Zieliński. – W meczu wyraźnie było widać, że po zadyszce, którą mieliśmy od meczu z Vive Kielce, wychodzimy na prostą i gramy coraz lepiej. Mecz z Azotami pokazał, że wyszliśmy z dołka. Najbardziej cieszy gra drugiej linii. Świetnie rzucali Jose de Toledo i Tiago Rocha. Widać było wyraźnie, że odrobiliśmy lekcję po meczu w Płocku. Dobrze zagraliśmy w obronie. Na oklaski zasługują obaj nasi bramkarze. Nie można zapomnieć, że Puławy to trzecia siła w Polsce. Ta drużyna przegrała z nami pierwszy mecz w tym sezonie w Superlidze we własnej hali.
Płocczanie od pierwszych minut zmuszali gospodarzy do wysiłku. Zagrali mocno w obronie i bezpardonowo wykorzystywali dobre parady bramkarzy, zdobywając gole z kontrataków. W 8 min. prowadzili 5:1 i wyglądało, że dopiero się rozkręcają.
Niestety, świetna passa została przerwana odesłaniem na ławkę kar dwóch płockich zawodników, co puławianie skrzętnie wykorzystali, doprowadzając w 20 min. do wyniku 10:11. Ale to było wszystko, na co ich stać – niewielka, ale skuteczna zmiana w składzie sprawiła, że już do przerwy płocczanie uzyskali sporą przewagę.
Nie gorzej było w II połowie. Kiedy nie udawało się zdobyć gola, w sukurs kolegom przyszli Marcin Wichary oraz Rodrigo Corrales, którzy bronili w bardzo trudnych sytuacjach, grając także w podwójnym osłabieniu.
Orlen Wisła szybko uzyskała sporą przewagę, kontrolowała grę i robiła wszystko, by zwycięstwo osiągnąć możliwie najmniejszym kosztem.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze