Reklama

Brak miejsc w przedszkolach

28/05/2008 10:57
Maj był wyjątkowo nerwowy w płockich przedszkolach. Szczególnie dla rodziców, których dzieci, niestety, nie znalazły się na liście przyjętych. A taką informację w miejskich przedszkolach otrzymało prawie czterystu rodziców. Każda z prowadzonych przez miasto placówek, podobnie jak i przed rokiem, miała od kilkunastu do kilkudziesięciu chętnych więcej niż miejsc. W Miejskim Przedszkolu nr 4 przy ulicy Czwartaków zabrakło miejsc dla blisko 90 dzieci. W MP nr 3 przy ulicy Gałczyńskiego liczba chętnych była o 50 większa od oferowanych miejsc. Podobnie sytuacja wyglądała we wszystkich spośród 26 prowadzonych w mieście przedszkoli.

Rodzice, dyrektorzy przedszkoli i władze miasta przyznają, że tegoroczna rekrutacja była wyjątkowo trudna. – Zainteresowanie ofertą prowadzonych przez miasto przedszkoli było znacznie większe niż w latach poprzednich. Mimo, że przygotowaliśmy 3,5 tys. miejsc, to jednak około 400 rodziców otrzymało odpowiedź odmowną  – powiedziała dyrektor wydziału edukacji w Urzędzie Miasta Płocka, Ewa Adasiewicz.

W największym stopniu przyczyną takiego oblężenia placówek jest to, że w tym roku do przedszkoli idą dzieci rodziców z wyżu demograficznego, głównie trzy- i czterolatki. Bo właśnie w tej grupie wiekowej jest największy boom i najwięcej chętnych. Ale także fakt, że coraz więcej osób podejmuje pracę zawodową i chce skorzystać z jednej z najtańszych propozycji fachowej opieki nad dzieckiem. Tym bardziej, że płockie przedszkola mają najniższą opłatę stałą w kraju. Miesięczny koszt wynosi 50 zł. Razem z kosztami wyżywienia i bogatą ofertą zajęć dodatkowych łącznie opłaty kształtują się w granicach 200-210 zł. – W innych miastach opłaty stałe wynoszą od 80 do nawet ponad 100 zł. W porównaniu z nimi nasza oferta jest bardziej dostępna dla rodziców – wyjaśnia dyrektor Adasiewicz.

Bez kolejki drożej

Dla porównania korzystając z oferty przedszkoli prywatnych trzeba liczyć się z miesięcznym wydatkiem rzędu 480 zł plus jednorazowe czesne w wysokości 250-300 zł. – W tej cenie jest cała gama zajęć dodatkowych, opieka logopedy, psychologa, lekarza pediatry. Rodzice płacą także jednorazowe czesne w kwocie 300 zł, ale już nie kupują dla dzieci wyprawek, przyborów plastycznych, pomocy. Ponadto, co ważne dla rodziców pracujących, dzieci pozostają pod opieką do godziny 17.00. Jeśli zachodzi taka potrzeba mogą korzystać dłużej z opieki, także w soboty i niedziele, za dodatkową opłatą 10 zł za godzinę – przekonuje dyrektor niepublicznego przedszkola „Modrzewiowa” przy ulicy Modrzewiowej (w Płocku działa od dwóch lat), Donata Sulikowska.

Dodaje, że rodzice coraz częściej i chętniej decydują się na przedszkola niepubliczne. Wybór jest świadomy, z uwagi na ofertę edukacyjną, warunki i metody pracy. Pytanie o cenę jest zadawane jako ostatnie lub wcale. Wielu zgłaszających się trafia z polecenia od rodziców, których dzieci chodziły do placówki.

Argumentem przemawiającym za korzystaniem z oferty przedszkoli prywatnych jest mała liczebność grup, gwarantująca indywidualne podejście do ucznia. – W grupie mamy około dwunastu osób, co gwarantuje indywidualne podejście i pracę z każdym dzieckiem. Przedszkolaki korzystają z bogatej oferty zajęć dodatkowych, np. basenu, tańca, rytmiki, gimnastyki. Prowadzona jest nauka języka angielskiego, która jest skorelowana z programem nauczania. Zapewniamy opiekę lekarską, logopedy – powiedziała dyrektor Pierwszego Amerykańskiego Przedszkola w Płocku przy ulicy Kolegialnej 26, Agnieszka Kopeć.

W cenę czesnego (450 zł) wliczone jest także wyżywienie, środki dydaktyczne, opłaty na wyjazdy, wyjścia poza przedszkole. Poza tym i nauczyciele i rodzice podkreślają, że w przedszkolach prywatnych nie ma podziału na gorszych i lepszych. Wszystkie dzieci korzystają z zajęć dodatkowych. Kosztowne jest także inne rozwiązanie - wynajęcie opiekunki. Bo tu trzeba przygotować się na wydatek w granicach 500 - 900 zł. Stawka rośnie w zależności od godzin pracy, zakresu obowiązków i przygotowania opiekunki do pracy z dzieckiem.

Najmniej życzą sobie panie dorabiające do emerytury lub renty. Więcej studentki, szczególnie kierunków pedagogicznych.

Najwięcej w centrum i Podolszycach

Podobnie jak i przed rokiem najwięcej zainteresowanych było ofertą przedszkoli publicznych. Najtrudniejsza sytuacja była w placówkach mających strategiczną lokalizację, czyli w centrum, na Podolszycach i na Skarpie. – Podobnie jak i przed rokiem sytuacja nie była łatwa z uwagi na ogromne zainteresowanie. Mieliśmy 262 karty, przyjęliśmy 162 dzieci, 16 skierowaliśmy do innych przedszkoli, 85 dzieci nie zostało przyjętych. Rzeczywiście wielu rodziców przychodziło, wyjaśniało, dlaczego ich dziecko nie znalazło się na liście przyjętych. Starałam się wyciszać emocje, jeszcze raz wszystko analizować, wyjaśniać – powiedziała dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 4 w Płocku, Teresa Fijałkowska.

W ubiegłym roku do MP 4 przyjęto 153 dzieci, 110 musiało szukać miejsca w innych przedszkolach. Na sytuację w tej części miasta uwagę zwracali płoccy radni, którzy już podpowiadali władzom miasta, że być może trzeba zastanowić się nad potrzebą budowy kolejnego przedszkola.

Podobnie jak w MP 4 sytuacja wygląda w większości, jeśli nie wszystkich przedszkolach miejskich. W Miejskim Przedszkolu nr 37 przy ulicy Hubalczyków na 200 miejsc przyjęto 232 dzieci. Najliczniejszą grupą wśród chętnych były dzieci w wieku trzech lat. – Grupy trzy- i czterolatków są bardzo liczne, po trzydzieści osób. Zainteresowanie jak w całym mieście ogromne. O miejsca już pytają rodzice dzieci 2,5-letnich – powiedziała p.o. dyrektora Katarzyna Kret.

Jak zawsze oblegane jest Miejskie Przedszkole nr 3 przy ulicy Gałczyńskiego, tu również był szturm trzylatków, odmowną decyzję otrzymało pięćdziesiąt osób. Jeszcze przed rozpoczęciem rekrutacji dyrektor przedszkola Małgorzata Wiśniewska, podkreślała, że zainteresowanie rodziców jest ogromne i placówka podobnie jak i przed rokiem jest przygotowana na szturm przedszkolaków. Tym bardziej, że od wielu miesięcy przed rozpoczęciem rekrutacji rodzice przychodzili osobiście do placówki i pytali o miejsca. Przypuszczenia sprawdziły się w kwietniu i maju, kiedy ostatnie tygodnie były czasem olbrzymiego ruchu.

Kilkunastu rodziców, którzy chcieli zapisać dzieci do MP nr 29 przy ulicy Kochanowskiego, musi szukać innego rozwiązania. Jak powiedziała dyrektor przedszkola Danuta Śliwowska, do czterech oddziałów przyjęto 110 dzieci. Kilkunastu rodziców otrzymało odpowiedź odmowną, w tym także rodzice dzieci w wieku 2,5 lat. – Wykorzystujemy wszystkie możliwości, aby pomóc rodzicom. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Ostatnie lata są czasem olbrzymiego zainteresowania, przedszkola cieszą się dobrą opinią i rodzice coraz chętniej skłaniają się do tego, by ich dzieci rozpoczęły w nich edukację –  powiedziała dyrektor Śliwowska.

Więcej oddziałów

Pomoc oferuje także samorząd miasta. Jak powiedziała dyrektor Adasiewicz, w placówkach, w których tylko było to możliwe (np. w MP na Radziwiu i w MP w Ciechomicach, MP w Borowiczkach) zwiększono liczbę oddziałów. Dodatkowo, na sale dydaktyczne zostaną zaadaptowane wolne pomieszczenia. Tak  będzie w MP nr 4 i MP nr 29. Do dwóch oddziałów zostanie przyjętych 47 dzieci. Ale uwaga - nie będzie tu dodatkowego naboru. Chętni będą wybrani spośród dzieci, których karty rodzice złożyli do placówek w terminie rekrutacji.

Rodzice chcą, aby miasto zwiększyło liczbę przedszkoli. Samorząd z takimi decyzjami czeka do przedstawienia ostatecznych propozycji ministerstwa. Jeśli bowiem do skutku dojdzie propozycja związana z obniżeniem wieku szkolnego, to obecne 6-latki pójdą do szkół, co rozwiązałoby problem miejsc w przedszkolach. Dyrektor Adasiewicz dodaje, że jeżeli chodzi o liczbę przedszkoli, Płock nie ma się czego wstydzić. Dla porównania dwukrotnie większy od naszego miasta Radom ma 20 placówek, Płock prowadzi ich 26.

Teresa Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości