Reklama

Bitwa o handel

27/05/2023 08:00

Repetitio est master studiorum. Nawet bez znajomości łaciny ta sentencja wydaje się zrozumiała. Będę się powtarzał! Nie tak dawno pisałem o przygodach z handlowcami i dziś muszę do tematu wrócić. A dokładniej, temat wraca do mnie. I choć daleki jestem od wiary w moc sprawczą słowa pisanego, to starożytna mądrość ludowa każe próbować. Nie dlatego, że ktoś to przeczyta i podejmie działania zmierzające do rozwiązania problemu, bo problem nie jest jednostkowy. Przeciwnie, to zjawisko powszechne. Inna mądrość ludowa, tym razem w języku ojczystym głosi, iż „klient nasz pan”. Guzik prawda! Przynajmniej w handlu. Może w gastronomii jest inaczej i są jeszcze lokale czynne „do ostatniego klienta”. Nie wiem, nie sprawdzałem… Ale nie w sklepach! Przykłady z życia.
Wydaje się dość oczywiste, że informacja o godzinach otwarcia sklepu kierowana jest do klienta, nie do personelu. Wynika to choćby z tego, jak jest umieszczona na drzwiach wejściowych. A to oznacza, że klient, który wchodzi do sklepu przed ową godziną, powinien być obsłużony, to znaczy kupić to, co chce. W końcu po to przychodzi, a nie w celu usłyszenia z ust personelu uprzejmego „dzień dobry, czym mogę służyć?”. Niestety! Wróciłem w ostatnią sobotę późno z podróży i okazało się, że w lodówce pusto. Późno było, ale niektóre sklepy jeszcze otwarte. Ruszam zatem po upragnione artykuły żywnościowe. I? W pierwszej „placówce” stoisko z mięsem puste. Nie ma obsługi, nie ma towaru, lady starannie wymyte. Słowem, jak w peerelu w kilka godzin po dostawie. Był kwadrans do zamknięcia sklepu! Biegnę do drugiego, czynnego dłużej. Stoisko czynne, towar wyłożony, panie ekspedientki  za ladą… Co za ulga! 
Kupuję kawał zdrowego udźca z indyka i proszę o dwadzieścia deko szynki. O, tej! A, tej! Nie można, oznajmia pani za ladą! Mowę mi na chwilę odjęło, ale pytam o powód. Bo jest zapakowana, a niedługo zamykamy i nie odpakuję, bo reszta zostanie, nikt nie kupi. Nie dociekam już skąd u pani takie zdolności wróżbiarskie, ale pytam kto wprowadził taki zakaz. Dowiaduję się, że kierowniczka. Jaka kierowniczka? No, kierowniczka rejonu. Bliższych danych moja rozmówczyni nie potrafi podać. Cóż, informuję, że napiszę do tej kierowniczki pismo z prośbą o wyjaśnienie i wychodzę. To piszę i proszę każdego Czytelnika, który zna ową kierowniczkę, by jej podsunął ten tekst do przeczytania. Aha, chodzi o dwie placówki. Hipermarket oraz dyskont. Z ostrożności procesowej nie podaję nazw. Nadmienię tylko, że łączy je zoologiczne logo. W jednym to ptaszek, a w drugim owad. Syn prezydenta Przemysław W. Szanowni Czytelnicy na pewno pamiętają tę sentencję…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    stefek - niezalogowany 2023-05-29 11:27:45

    Wystarczy zmienić tabliczkę na " Obsługujemy od 10.00 do 18.00"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości