Reklama

Batalia o kapliczkę

04/06/2014 09:56
Niemal setka mieszkańców Drobina stawiła się przy kapliczce na ul. Sierpeckiej. Ale tym razem nie na nabożeństwo majowe. Przyszli, żeby pokazać, że będą bronić swojej kapliczki. Boją się bowiem, że zostanie ona rozebrana przez obecnego właściciela działki. Pełnomocnik właściciela zapewnia, że nigdy nie było takich planów.
„Zgromadziliśmy się tutaj 26 maja. Nie jest to dzień przypadkowy – dziś cała Polska świętuje Dzień Matki, a przecież naszą matką jest Maryja. Chcemy jej oddać hołd, jednak nasze świętowanie jest przyćmione. Świętowanie zamieniło się w brak poczucia bezpieczeństwa o los przydrożnego »domu« Matki Bożej. Choć tutejsza figura jest zabytkiem, czujemy niepokój związany z jej istnieniem w tym miejscu” – napisali w swoim stanowisku mieszkańcy. Jak jeden mąż podkreślają, że boją się, iż figurka zostanie rozebrana.
Kapliczka przy ul. Sierpeckiej powstała w 1832 r. – W 2000 r. poprzednia właścicielka działki kawałek gruntu, na którym stoi kapliczka, przekazała na rzecz społeczeństwa. Była to jednak umowa ustna. W zamian mieliśmy się opiekować kapliczką i dbać o nią. I tak było. Okoliczni mieszkańcy wycieli chaszcze wokół figurki, odremontowali kapliczkę – mówi Leszek Berdyński, jeden z mieszkańców.
Działka zaczęła zmieniać właścicieli. Niepokój mieszkańców o los kapliczki pojawił się pod koniec ubiegłego roku. – W listopadzie pełnomocnik właściciela pojawił się z robotnikami i zaczął prace na działce. Ogrodzona miała być też kapliczka – mówi Leszek Berdyński. Zgromadzeni wokół kapliczki mieszkańcy dodają, że właśnie wtedy usłyszeli, iż teren zostanie ogrodzony, a kapliczka zburzona. To ich przeraziło. Podczas spotkania przy kapliczce nie brakowało łez i emocji, gdy opowiadali o całej sytuacji. – Taką zawieruchę przeszła ta kapliczka. Ani Niemcy jej nie ruszyli, ani Rosjanie. A teraz boimy się, czy będzie stała – mówi jeden z mężczyzn. Nie przekonuje ich nawet to, że kapliczka została wpisana do rejestru zabytków województwa mazowieckiego. To oznacza, że nie można jej dotknąć bez zgody konserwatora zabytków. – Ale ta decyzja jest nieprawomocna i pełnomocnik właściciela się od niej odwołał – mówią mieszkańcy. Zaznaczają, że myśleli o przeniesieniu kapliczki. – Niestety nie ma na to żadnych szans. Jest zbudowana z takich materiałów, że próba przeniesienia skończyłaby się jej zniszczeniem – mówi Leszek Berdyński.
Dodają, że czują się zastraszani przez pełnomocnika. Pokazują pisma, które otrzymało kilkanaście osób. To wezwanie do zapłaty czynszu za „bezumowne korzystanie z własności”. Kwoty opiewają na blisko tysiąc złotych. – Dostały to starsze osoby. Były przerażone – mówi mieszkająca w pobliżu Renata Skierkowska.
Sytuacja zaogniła się w marcu. Wtedy usunięte zostało niewielkie ogrodzenie wokół kapliczki, postawione przez mieszkańców. Sprawa otarła się nawet o policję, która prowadzi teraz dwa dochodzenia: jedno w sprawie dewastacji i kradzieży ogrodzenia, a drugie w sprawie wkroczenia na prywatną posesję.
Mieszkańcy podnoszą też kwestię granicy działki. Ich zdaniem kapliczka wcale nie stoi w jej granicach. Jednak dokonane niedawno pomiary geodezyjne wskazują, że jednak stoi ona na prywatnym terenie.
Okoliczni mieszkańcy mają pretensje do władz samorządowych, że ich nie wspomagają. Nie zgadza się z tą tezą burmistrz Drobina Sławomir Wiśniewski. – Cały czas wspieramy mieszkańców, ale musimy działać zgodnie z prawem – mówi. Burmistrz dodaje, że zostały podjęte niezbędne działania, aby uchronić kapliczkę przed ewentualną rozbiórką. – Uważam, że nie ma zagrożenia dla bytu kapliczki. Idziemy w kierunku usankcjonowania sytuacji, abyśmy jako gmina nabrali prawa własności. Żeby gmina mogła wystąpić o zasiedzenie tego terenu, obiekt musi być wpisany do rejestru zabytków. Kapliczka jest już wpisana, ale właściciel odwołał się od tej decyzji. Jeśli uprawomocni się decyzja o wpisaniu kapliczki do rejestru zabytków, na pewno wystąpimy o zasiedzenie – deklaruje burmistrz. Dodaje, że chodzi o grunt o powierzchni dziewięciu metrów kwadratowych. Zaznacza też, że gmina próbowała kupić ten teren, ale właściciel nie chciał na ten temat rozmawiać.
Krzysztof Sadowski, pełnomocnik właściciela działki, mówi, że nigdy nie było zamiaru rozbiórki kapliczki. – To jest bzdura. Nigdy nie było takich planów, nigdy o tym nie mówiłem – twierdzi. Dodaje, że chciałby, aby szanowane było prawo własności. – Nikt chyba by się nie zgodził, aby ktoś inny decydował, jak ma wyglądać jego mieszkanie, dom czy działka. Chcemy ogrodzić teren, aby rozpocząć na nim prace. Zapewnimy mieszkańcom dostęp do kapliczki – mówi.    (gsz)
fot. Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości