Reklama

Bar mleczny wynajmę

09/02/2011 08:40
U zbiegu ulic Kwiatka i Tumskiej, w doskonałym punkcie w centrum miasta, od kilku miesięcy stoi wolny lokal. Na szybach wywieszone są ogłoszenia „wynajmę” oraz informacja, że w październiku 2010 roku ma się odbyć przetarg na ten lokal. Tak, tak, jest to stara, już nieaktualna informacja. Jak to możliwe, że w takim punkcie miasta przez tak długi czas nie było chętnego na wynajęcie i zagospodarowanie tego miejsca?
Inspiracją do napisania tego artykułu był telefon od czytelnika. – W niektórych miastach w kraju miejsca po byłych barach mlecznych przejmują grupy bezrobotnych albo niepełnosprawnych i przy aprobacie władz miasta mogą pracować na wyjątkowo korzystnych warunkach— tłumaczył. – Czy nasi nowi radni nie mogliby czegoś takiego zrobić? Jak to weźmie ktoś prywatny, to będzie chciał zarobić i ludzie najmniej zarabiający, wcześniej korzystający z baru będą musieli zrezygnować z wyjścia na obiad przynajmniej raz w tygodniu. Nie będzie ich stać. Ale gdyby to była działalność niekomercyjna, nie nastawiona na zysk, to być może miałaby szanse na utrzymanie się na rynku. W wielu miastach działa to dobrze, a ludzie, których nie stać na wyjście do restauracji, mogą od czasu do czasu wybrać się na pomidorową i ruskie za niewielkie pieniądze. Mogą się tam przecież stołować uczniowie i studenci, ale warunek jest taki, że obiad będzie za niewielkie pieniądze. W innej sytuacji można przecież pójść do restauracji, a w filozofii barów mlecznych chodziło o jedzenie tanio, smacznie i szybko.
Nasz czytelnik opowiada, że w Żorach w województwie śląskim w barze firmowanym przez miasto znalazło zatrudnienie 12 osób niepełnosprawnych. Dziś można tam zjeść pełen talerz pomidorowej za 2,50, a kotlet schabowy ze wszystkimi dodatkami za 8,50. – W Płocku, podobnie jak w wielu innych miastach, mieszka sporo osób samotnych — argumentuje nasz czytelnik. – Czasem nie chce się gotować dla jednej osoby, a mogłaby zjeść porządny obiad. Wcale nie jest wykluczone, że przy rozsądnych cenach można by bez problemu utrzymać się na rynku i nie trzeba by dopłacać do tej działalności z budżetu miasta.
Teoretycznie pomysł jest znakomity, ale jak to w życiu bywa, pewnie trudny do realizacji. W mieście działają organizacje pozarządowe, które chcą pomagać bezrobotnym lub niepełnosprawnym, ale zwykle dają marchewkę, nie kij. Tymczasem jest możliwość, by dać im kij, by pokazali, że potrafią pracować i zarabiać.
Lokal na parterze kamienicy przy zbiegu ulic Tumskiej i Kwiatka należy do gminy Płock, jego administratorem jest Miejski Zespół Gospodarki Mieszkaniowej. – W marcu 2010 roku wygasła umowa z dotychczasowym najemcą, który nie był zainteresowany jej przedłużeniem — mówi Dorota Zgorzelska, wiceprezes MZGM. – Lokal został opróżniony i wystawiony do przetargu. Gmina ustaliła czynsz za jego wynajęcie na 50 zł za m kw. Ustalono także, że lokal może być wynajęty na dowolną działalność, niekoniecznie gastronomiczną, z wyłączeniem branży finansowej i ubezpieczeniowej. 14 października 2010 odbył się przetarg na lokale będące własnością gminy, ale tym nikt nie był zainteresowany.
Ponieważ nie było chętnych, w oknie lokalu wywieszono informację o jego wynajęciu, ale przez kolejne miesiące nikt się nie zgłaszał. Ponieważ chętnych nie ma, zostanie on wystawiony ponownie do przetargu. Na razie nie wiadomo, czy w warunkach wynajmu zajdą jakieś zmiany, czy stawka za m kw. pozostanie na tym samym poziomie, czy też zostanie zmieniona. Przetarg zostanie ogłoszony i odbędzie się w ciągu kilku najbliższych miesięcy.
Wydaje się, że to najlepszy czas na to, by wystąpić do władz miasta z inicjatywą zagospodarowania tej placówki. Po przetargu może być już za późno.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości