Reklama

Arek Reca zawodnikiem Bergamo

09/06/2018 13:40
Rekordowy transfer Wisły Płock

Wydaje się kibicom, że jesteś w Płocku bardzo długo, a to tylko trzy sezony. Inna sprawa, że najważniejsze, jak do tej pory w sportowym życiu. Czy odchodząc z Floty i podpisując kontrakt z Wisłą, myślałeś, a może miałeś nadzieję, że tak potoczy się Twoja kariera?
Oczywiście bardzo chciałem, aby moja przygoda z piłką trwała jak najdłużej i była piękna. Dlatego zbytnio się nie zastanawiałem nad zmianą klubu, choć zainteresowanie moją osobą było w 2015 r. spore. Decydujący głos miał tu mój ówczesny menadżer - Łukasz Masłowski, który zdecydowanie proponował postawić na Wisłę i bardzo dobrze, że tak się stało.



Decydujący o aktualnym zainteresowaniu Tobą była decyzja o zmianie pozycji, z napastnika na obrońcę. Kto to wymyślił, jak Cię przekonał i jak ten proces przebiegał? Chyba nie żałujesz tamtej decyzji?
Już w moim debiucie w Wiśle - latem 2015 r. w meczu z Bytovią zostałem ustawiony przez trenera Marcina Kaczmarka na lewej obronie. Delikatnie mówiąc nie szło mi najlepiej - już w przerwie zostałem zdjęty z boiska i więcej szansy na tej pozycji nie dostałem. W ogóle wtedy miałem problem z przebiciem się do składu, udało mi się to dopiero w 6. chyba kolejce, nieco przypadkowo, kiedy to musiałem zastąpić w Nowym Sączu naszego podstawowego "młodzieżowca" - Patryka Stępińskiego. Zgrałem, strzeliłem 2 gole i poszło... Na poważnie bocznego obrońcę zobaczył we mnie dopiero trener Jerzy Brzęczek, który nie zrażał się moimi błędami, stawiał na mnie, ufał mi i mocno ze mną pracował. To jest właśnie taki trener, jemu w ostatnim okresie najwięcej zawdzięczam i bardzo dziękuję za wszystko.

 



Po sezonie zrobiło się bardzo głośno o Tobie, zainteresowały się Tobą inne kluby, choćby Legia. Masz małe dziecko, zmieniłeś stan cywilny, jak taki młody chłopak radzi sobie z nadmiarem koniecznych do podjęcia ważnych decyzji? Z kim je konsultujesz, kto jest ważny w Twoim życiu?
Muszę sobie radzić. Jako bardzo młody człowiek wyjechałem z domu rodzinnego i byłem skazany tylko na siebie. Cały czas jednak uczę się życia, które stawia przede mną co krok nowe wyzwania. Dziś najważniejsze są dla mnie moje dziewczyny - córka Zuzia i żona Kasia, często też rozmawiam z moją mamą oraz rodzeństwem z Chojnic. Na duże i wszechstronne wsparcie mogę także liczyć ze strony mojego agenta Marcina Kubackiego. Dziś jest o mnie głośno, ale nie zapominam, że jeszcze zupełnie niedawno wieszano na mnie psy, zwłaszcza w internecie, anonimowo. Taka branża, trzeba z tym żyć. Jedno jest pewne - woda sodowa mi do głowy nie uderzy.
Cała rozmowa we wtorkowym numerze TP

 



fot. Wisła Płock
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości