Nie słabnie nadzwyczajna aktywność ministerstwa aktywów państwowych. Dopiero co zakończyło pracę „przy wyborach” prezydenckich, a już sypie pomysłami jak z rękawa. Rząd nie wyklucza utworzenia państwowej sieci sklepów spożywczych, w ramach działań wspierających sektor rolno-spożywczy… Wtedy bylibyśmy obecni „od pola do stołu”… Nie ma mowy o tym, żebyśmy dzisiaj budowali sieć sklepów od nowa – tłumaczy wiceminister w tym resorcie. Ministerstwo Aktywów Państwowych nie chce budować sieci sklepów z żywnością od podstaw, ale raczej sięgnąć po ofertę z rynku, gdyby pojawiła się możliwość przejęcia już istniejącej sieci dystrybucyjnej – pisze „Rzeczpospolita”. Słuszną linię ma nasza władza! Po co budować sieć od nowa, kiedy są PSS – y, że pozwolę sobie sparafrazować słowa Pana Premiera… Nie państwowe, ale spółdzielcze (to taki peerelowski eufemizm), zahartowane w bojach, przetrwały peerel, przetrwały Balcerowicza, transformację ustrojową, kapitalizm, przetrwają i państwową sieć!
To by było na tyle, jak mawiał słynny profesor mniemanologii stosowanej, jeśli chodzi o wypowiedź wiceministra. Czas na szefa resortu. Otóż Pan Minister (i wicepremier) poprosił Pocztę Polską o wstrzymanie działań związanych ze ściągalnością abonamentu RTV, powołując się na „wyjątkowe okoliczności”, a także na „smutną spuściznę rządów Donalda Tuska”. A są to działania wyjątkowo energiczne. Przez cztery miesiące bieżącego roku Poczta Polska wystawiła trzydzieści pięć tysięcy tytułów wykonawczych, co dało „uzysk” w wysokości siedmiu milionów złotych. Ściąga się zaległości z ostatnich pięciu lat, podobno głównie od emerytów i rencistów (rzeczywiście, mogą nie zdążyć z regulowaniem…).
O co chodzi z tą „spuścizną”? „Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia”. To wypowiedź byłego premiera sprzed dwunastu lat, odebrana w narodzie jako zachęta do zaprzestania płacenia tego haraczu. Ściągalność abonamentu, i tak już niska, spadła w ciągu trzech lat o połowę! Teraz poczta wzięła się za egzekucję. I rodzi się pytanie. Jeśli przychyli się do prośby (dość dziwna formuła jak na kogoś, kto „nadzoruje” działalność firmy, która należy do „aktywów państwowych”), to co z tymi, którzy nie mieli szczęścia i zostali poddani egzekucji? Czy Pan Minister poprosi nadzorowaną przez siebie spółkę, by wyegzekwowane należności pechowcom zwróciła? Tak by chyba wypadało, choćby z wyborczego punktu widzenia. Druga tura może się rozstrzygnąć naprawdę niewielką liczbą głosów…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze