Dziewięć osób podejrzanych o dokonywanie włamań, sześciu paserów i jedna osoba zatrzymana w związku z innym przestępstwem to wynik działań przeprowadzonych przez policjantów z Łącka, pracujących w strukturach Komisariatu Policji w Gąbinie.Po trwających blisko tydzień przeszukaniach i zatrzymaniach do aresztu śledczego trafił 28-letni Ukrainiec Igor S. Wiele wskazuje na to, że właśnie on wspólnie z braćmi 18-letnim Pawłem i 19-letnim Radosławem G. był mózgiem całej grupy. Oni brali udział prawdopodobnie we wszystkich włamaniach dobierając sobie, w zależności od potrzeb, pomocników. Grupa włamywaczy, której zarzuca się obecnie 60 włamań składała się z pięciu osób pełnoletnich i czterech nieletnich. Trzej nieletni to uczniowie gimnazjów w Dobrzykowie i Radziwiu, czwarty – piętnastolatek – już zakończył edukację. Włamywaczom zarzuca się dokonywanie włamań do nowobudowanych domków jednorodzinnych, domków letniskowych oraz altanek działkowych w Radziwiu, Ciechomicach i Górkach. Kradli prawie wszystko, co można było potem sprzedać: telewizory, zestawy telewizji satelitarnej, elektronarzędzia, kosiarki do trawy, okna. - Włamywacze zawsze sprawdzali, czy ktoś jest w budynku, który mieli okraść. Pukali w szyby i kryli się w pobliżu obserwując, czy ktoś wyjdzie czy nie. Przynajmniej dwa razy zostali spłoszeni – powiedział mł. asp. Dariusz Wieczorek. Główny z podejrzanych, Igor S., dokonywał także drobnych kradzieży na giełdach w Płocku i Kutnie. Przedmioty pochodzące były sprzedawane na giełdach, trafiały do paserów. W jednym przypadku zestaw telewizji satelitarnej Igor sprzedał osobie, która dała ogłoszenie w lokalnej stacji radiowej. W wyniku całej akcji policjanci z Łącka odkryli także bimbrownię, która prowadził stryj braci G. Włamania dokonywane przez zlikwidowaną grupę były dokonywane w okresie od października 2000 roku do lutego tego roku, chociaż Igorowi S. zarzuca się włamanie do tartaku w Karolewie. Większości przedmiotów z kradzieży sprawcy sami przenosili, chociaż policjanci przyznają, że w późniejszym okresie dysponowali dwukołowym wózkiem, a okna z jednego z włamań przewieźli nawet Fiatem 126p. Z tym ostatnim przypadkiem wiąże się zabawna historia, ponieważ kiedy okna zostały już włożone do samochodu, okazało się, że żaden z dorosłych przestępców nie wsiądzie za kierownicę i pojazdem musiał kierować jeden z nieletnich, ponieważ tylko on mógł się wcisnąć na fotel kierowcy. Policji udało się odzyskać cześć skradzionych przedmiotów, ale jak przyznają funkcjonariusze, wielu już nie uda się odzyskać. Policja prosi o kontakt właścicieli altanek działkowych przy Dobrzykowskiej, do których w okresie od października 2000 roku do lutego tego roku były włamania oraz wszystkie osoby, które mogą udzielić informacji w związku z tą sprawą. Tel. 261-42-09, 261-02-04. (jac) Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze