Reklama

A potrzeby wciąż rosną

28/02/2007 09:33
Nie ma możliwości, żeby pomóc wszystkim w Gostyninie. Czasem również ci, którzy trafiają do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, odchodzą stąd z kwitkiem. Wciąż za małe są roczne środki wyasygnowane z budżetu miasta. – Zdarzają się też osoby, które są skrzywdzone sztywnymi przepisami. Nie da się ich nagiąć pomimo dramatycznych sytuacji. Weźmy osobę, która choruje na raka. Jeśli żyje z emerytury i wydaje 600 złotych miesięcznie na leczenie, z ustawy nie kwalifikuje się do pomocy – tłumaczy Wiktor Bałko, kierownik MOPS w Gostyninie. A potrzebujących wciąż przybywa.
Zwłaszcza zimą zaczyna się w tej instytucji spory ruch. Najczęstsze prośby dotyczą pomocy związanej z opałem, ciepłą odzieżą i posiłkami. Nie ma na to osobnych funduszy.
– Co z tego, że tegoroczna zima jest dość łagodna. Mieszkania i tak trzeba ogrzać – przekonują ludzie. Nie wszyscy w Gostyninie mają centralne ogrzewanie. Nie wszystkich stać na kupno kilku ton węgla. Cena tony waha się w granicach od 400 zł wzwyż.
Początek roku to także podpisywanie od nowa decyzji wszystkich osób korzystających z pomocy MOPS-u. Co miesiąc przyjmowane są też zgłoszenia chętnych na darmowe ciepłe posiłki w stołówce. W siedzibie, mieszczącej się przy ul. Płockiej, przewija się wtedy około tysiąca osób.
– Niestety, nasze społeczeństwo ubożeje, a nam przybywa klientów – tłumaczą pracownicy MOPS-u. Zjawiają się nie tylko starsze samotne osoby, ale i młodzież, która skończyła właśnie szkołę. W wielu takich przypadkach mamy do czynienia z biedą dziedziczną, przekazywaną w rodzinach z pokolenia na pokolenie.
Przypływ klientów w gostynińskim MOPS-ie widać też po zgłoszeniach po darmowe posiłki w jadłodajni, mieszczącej się przy dworcu autobusowym. W czystej i schludnej stołówce w ubiegłym roku wydawano 200 obiadów, na początku tego roku już 300!
Z kolei świadczenia rodzinne w tutejszym MOPS-ie pobiera obecnie 1600 osób. Pracownicy socjalni muszą odwiedzać swoich podopiecznych w domach. To często podstawa przyznawania zapomóg. – Tu czasem okazuje się, że konieczna jest zasada ograniczonego zaufania. Są klienci, którzy o swojej trudnej sytuacji kłamią w „żywe oczy”. Przy obecnym budżecie i przepisach musimy dotrzeć do tych, którzy naprawdę potrzebują naszej pomocy – zaznacza Wiktor Bałko.
W mieście pracuje 7 pracowników socjalnych. 3 osoby pracują na świetlicy miejsko – parafialnej, gdzie udzielają się także księża z pobliskiej parafii Św. Marcina. Dzieciaki z rodzin niewydolnych wychowawczo mogą spokojnie spędzić tu czas, odrobić lekcje i zjeść podwieczorek. – Stałych bywalców jest około 20, a zimą oczywiście więcej, ale nikogo stąd nie wyganiamy.
O gostynińskim MOPS-ie pamiętają również ci, którzy nie muszą korzystać z jego pomocy.
– Zgłaszają się do nas mieszkańcy, którzy właśnie się przeprowadzają i zostają im zbyteczne sprzęty czy meble. Niektórzy przynoszą też odzież. Meble przewozimy do osób potrzebujących, po ubrania klienci przychodzą sami przy okazji wizyt w MOPS-ie – mówi Wiktor Bałko.
W Gostyninie od ponad roku działa przy ul. 3-go Maja punkt z darmową odzieżą. Każdy może sobie wybrać potrzebne rzeczy i to w zależności od pory roku. Ubrania w dobrym stanie znajdą się tu także dla dzieci. Punkt uruchomiła Gostynińska Wspólnota Samorządowa. Transporty przyjeżdżają z Niemiec i Holandii. Wysyłają je zaprzyjaźnione fundacje.
Dobrych chęci i pomysłów wsparcia w Gostyninie więc nie brakuje, szkoda że mimo tego potrzeby wciąż rosną. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości