Reklama

372 tys. zł długu płocczanina

21/05/2019 17:00
Mimo wielu prób, pomysłów i projektów, nadal są tysiące rodziców, którzy nie chcą, nie mogą, a nawet nie zamierzają płacić alimentów na swoje dzieci. Mieszkają w każdym zakątku Polski. Najwięcej jest ich w Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie i Bydgoszczy, ale największy udział mają wśród mieszkańców: Wałbrzycha, Włocławka, Inowrocława, Starogardu Gdańskiego czy Świętochłowic. Oczywiście mieszkają także w Płocku.
Mowa o dłużnikach alimentacyjnych, których po I kwartale tego roku zapisanych było w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor prawie 304 tys. O ile dłużników w ciągu roku ubyło, to przeciętna zaległość alimentacyjna wzrosła i znacząco przekroczyła już kwotę, z którą większość osób jest w stanie się uporać. Średnio jeden niesolidny rodzic winny jest ponad 39 tys. zł, przeciętny dłużnik z Płocka, gdzie średnia zaległość jest najwyższa, prawie 57 tys. zł, a pochodzący z Małopolski rekordzista ma do oddania powyżej 800 tys. złotych.
Skala problemu nie maleje. Od kwietnia ubiegłego roku gminy przekazały do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor informacje o ponad 30 tys. osób niepłacących alimentów. Najwięcej przybyło ich w październiku, kiedy to do bazy trafiło niemal 3,8 tys. nowych osób.
W tym samym czasie część osób została z rejestru wykreślona. Powody były dwa: zmiana prawa, która nakazała usunięcie z rejestru dłużników, których dług ma więcej niż 6 lat oraz spłata zaległości.
W rezultacie na koniec marca 2019 roku w BIG InfoMonitor znajdowało się niemal 304 tys. dłużników alimentacyjnych. Choć przez rok liczba zmniejszyła się o ponad 11 tys., to kwota zaległości wzrosła z 11,64 mld zł na koniec I kwartału 2018 roku do 11,89 mld zł po I kwartale 2019 roku. Oznacza to dalszy wzrost średniej zaległości alimentacyjnej z niemal 37 tys. zł do ponad 39 tys. zł.
– Wyraźnie widać, że długu łatwiej pozbyć się osobom, które mają mniej do oddania. Dlatego zarówno wierzyciel, jak i dłużnik nie powinni dopuszczać do sytuacji, z której nie ma wyjścia, a taką z pewnością w oczach większości dłużników jest suma kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych – przestrzega psycholog, prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych Roman Pomianowski.
W jego opinii wzrost średniego zadłużenia do kwoty ponad 39 tys. zł dawno przekroczył psychologiczną barierę pozytywnej oceny możliwości spłacenia zaległości przez zadłużonego. Według specjalistów sumą dającą szansę na wyjście z długu jest kwota 12-15 tys. zł.


Jol.
fot. www.pixabay.com

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości