Reklama

22 lutego 1901 roku urodziła się w Płocku Mira Zimińska-Sygietyńska

23/02/2023 13:00

W repertuarze miała kilkadziesiąt piosenek. Nieliczne nagrała w międzywojniu dla Syreny Record i Columbii, ale większości już nie usłyszymy. Dopiero w 1959 roku Polskie Nagrania „Muza” wydały 10 utworów Miry Zimińskiej wykonanych z towarzyszeniem zespołu instrumentalnego Jerzego Wasowskiego. Na płycie „Nikt tylko Ty” oprócz tytułowej piosenki znalazły się: „Drzewo migdałowe”, „Kolumna Zygmunta”. „Co się z tym stało”, „Taka mała”, „Maryla”, „Bezsenna noc”, „Pokoik na Hożej”, „Dobre i to”, „Nie ma mowy”. W 2002 roku ukazały się już na CD. Najsławniejsza piosenka Miry i Tadeusza Sygietyńskich - „Dwa serduszka” – obiegła świat najpierw z „Mazowszem”, później dzięki filmowi „Zimna wojna”. 

Śpiewać lubiła od dziecka. Podpatrywała płockie aktorki i uczyła się na pamięć wszystkich piosenek, które usłyszała w teatrze. Mając niecałe siedemnaście lat, uległa namowom matki i wyszła za obiecującego muzyka i pianistę Jana Zimińskiego. Nie był idealnym mężem, ale akompaniatorem dobrym. Wspólnie ćwiczyli repertuar operowy i operetkowy. Zwłaszcza ten drugi przydał się Mirze w spektaklach muzycznych. Wybitnego głosu nie miała. Dzięki talentowi, przebojowości i ciężkiej pracy osiągnęła sukces. Śpiewała w kabarecie i filmie, a jej piosenki przeszły do historii. 
Najmniej problemów sprawiała Zimińskiej interpretacja tekstu. Najwięcej – dykcja i solfeż. W teatrach w Płocku i Radomiu często dostawała role „śpiewane”, ale nie była z nich zadowolona. „Kurier Płocki” pochwalił „jasny błysk stale rozwijającego się jej talentu” po premierze komedioopery „Skalmierzanki” (22 lutego 1919 r.), w Radomiu przełknąć musiała gorzką pigułkę. Niechętny przybyszom sprawozdawca „Głosu Radomskiego” odnotował: „Przemiły uśmiech nie zastąpi głosu. Pełna wyrazu i nieporównywanej plastyki gra uczuć malująca się na twarzy artystki – nie zastąpi słuchu”. Na szczęście w obu miastach mogła liczyć na poklask widowni. Dekadę później była gwiazdą. 
W Warszawie brała lekcje u prywatnych nauczycielek, często na kredyt. Gdy gaża na to pozwoliła – u sopranistki o międzynarodowej renomie Margot Kaftal. Dużo pracowała też nad dykcją. Nauczyła się mówić tak wyraźnie, żeby być słyszalną w ostatnim rzędzie. W niuanse starych warszawskich piosenek wprowadzała Mirę znakomita ich wykonawczyni Adolfina Zimajer. 

Nikt tylko Ty
Zaangażowana do najsławniejszego kabaretu Dwudziestolecia – Qui Pro Quo prowadziła znakomicie (często improwizowaną) konferansjerkę wspólnie z Konradem Tomem, a nawet samym Járosym. (...)

Reklama

 

Ciąg dalszy tego konkretnego artykułu
jest dostępny:

 

w papierowym wydaniu TP w E-wydaniu (kup e-wydanie Tygodnika Płockiego)

 

Lena Szatkowska

 

Fot. NAC, Z książki „Nie żyłam samotnie”

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości