Prawie 10 godzin trwały obrady sesji Rady Gminy w Słupnie. Radni rozmawiali m.in. o budżecie na ten rok. Jednak nie przyjęli go w formie zaproponowanej przez wójta. Kolejna budżetowa sesja odbędzie się w najbliższych dniach. Historia się powtarza. Rok temu w Słupnie również nie udało się uchwalić budżetu na jednej sesji. Ostatecznie uchwalono go na początku 2016 r. Wygląda na to, że tak będzie i teraz. Taka sytuacja to efekt trwającego od początku kadencji konfliktu między wójtem Marcinem Zawadką a grupą radnych, którzy mają większość w Radzie Gminy. Ale na ostatniej w 2016 r. sesji radni nie dyskutowali przez 10 godzin tylko o budżecie. Kilka godzin zajęły im rozmowy na inne tematy. Np. sporo czasu pochłonęła dyskusja na temat uchwały o tzw. środkach niewygasających, które przeszły na 2017 r. Chodzi o kwotę ok. 3,8 mln zł. – Moim zdaniem ten wykaz środków niewygasających nie powinien być tak obszerny i na taką kwotę. Uważam, że jest to oznaka opieszałości w realizacji zadań – mówiła radna Jadwiga Lewicka. Z radną polemizował naczelnik Wydziału Inwestycji, Infrastruktury i Rozwoju, Łukasz Skutnik: – Tę kwotę determinują trzy poważne inwestycje drogowe. Niestety nie było możliwości ich rozpoczęcia, bo dopiero w sierpniu były ogłoszone przetargi, a umowy podpisane w listopadzie. A to dlatego, że nie było pieniędzy i czekaliśmy na decyzje radnych. Ostatecznie jednak radni przyjęli wykaz środków niewygasających na 2017 r. Ale ostra dyskusja rozgorzała dopiero przy budżecie i propozycjach z nim związanych. Zaiskrzyło już przy autopoprawce zgłoszonej przez wójta Marcina Zawadkę. Przewidywała ona m.in. przesunięcie miliona złotych na budowę mostu na ul. Pocztowej w Słupnie. – Pan nas zlekceważył, bo nie dostaliśmy dokumentów z poprawkami – stwierdziła przewodnicząca Rady Gminy Elżbieta Kuchta.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze