Wbrew zapowiedziom, w ubiegłym tygodniu nie wpłynęło na biurko dyrektora Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach wypowiedzenie z pracy ani jednego lekarza, (chociaż i do tego gabinetu dochodzą informacje o takich postanowieniach kadry lekarskiej). Deklaracje trafiły za to do oddziałów terenowych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – Wstrzymujemy się jeszcze z ostatecznym posunięciem. Wciąż czekamy na decyzję rządu – tłumaczy Ryszard Mondziel, szef płockiego oddziału OZZL. Poinformował również, że liczba „zdeklarowanych” lekarzy jest duża. O ile nie dojdzie do porozumienia z rządem wypowiedzenia złożą już w szpitalach w ostatnim dniu pracy, w czerwcu. Na razie strajk trwa. Szpital na Winiarach funkcjonuje wciąż jak na ostrym dyżurze. Przyjmowane są tylko nagłe przypadki. Na oddziałach pracują jedynie ordynatorzy, lekarze dyżurni i lekarze wspomagający. Nie wypisują zwolnień lekarskich. Są też braki w dokumentacji dostarczanej administracji szpitala. Pozostali lekarze codziennie podpisują listy i opuszczają budynek. – W tym układzie pracy strajk zaczyna się odbijać na przychodach Wojewódzkiego Szpitala – alarmuje Stanisław Kwiatkowski, dyrektor szpitala na Winiarach. Skoro placówka pracuje, jak na ostrym dyżurze, to nie ma mowy o przeprowadzaniu planowanych zabiegów objętych kontraktami Narodowego Funduszu Zdrowia. – Mam nadzieję, że akcja strajkowa wkrótce się skończy i uda się jeszcze nadrobić straty – martwi się dyrektor. Koniec akcji oznacza też odtworzenie poszczególnych kart historii choroby pacjentów, leżących na Winiarach, które obecnie czekają na opisanie. Pod dużym znakiem zapytania może też być wypłata wynagrodzenia za czerwiec dla lekarzy. – O tym, ile zabraknie pieniędzy, możemy powiedzieć dopiero za 2-3 tygodnie. Jeśli jednak lada dzień strajk się zakończy, nie dojdzie do zmian organizacyjnych przychodów szpitala, które pochodzą jedynie z realizacji kontraktów podpisanych z NFZ – zaznacza dyrektor Kwiatkowski. Co na to strajkujący? – Tym będziemy się martwić w lipcu i to też tylko wtedy, jeśli zajdzie taka konieczność – podkreślają. Dopóki akcja strajkujących „Winiar” trwa, większość chorych woli korzystać z pomocy Szpitala Miejskiego im. Świętej Trójcy. Na ul. Kościuszki lekarze mają teraz więcej pracy. – Pracujemy swoim trybem. Codziennie sytuacja się zmienia. Wiele przyjęć rejestrujemy na oddziale wewnętrznym i na porodówce – tłumaczy doktor Mieczysław Bąkowski. Szpital Miejski popiera strajk na „Winiarach”. Koledzy nie przyłączyli się jednak do ogólnopolskiej akcji i nie odeszli od łóżek chorych, by nie powodować większego zamieszania w mieście. – Chodzi nam o dobro pacjentów – zaznaczają lekarze z ul. Kościuszki. Akcja strajkowa przeciąga się w czasie. Niektórzy poważnie chorzy pacjenci muszą przebywać w szpitalu na „Winiarach”. Przypadki z ostatnich dni kierowane są do szpitala Świętej Trójcy. – Jesteśmy w kontakcie telefonicznym również ze szpitalem w Gostyninie. Choć tam też strajkują, to jeśli zachodzi taka potrzeba, również przyjmują pacjentów – tłumaczy Mieczysław Bąkowski. Sytuacja jest więc opanowana, ale akcja strajkowa lekarzy w całym kraju w tym także z Płocka toczy się dalej. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze