Reklama

Zamki Mazowsza – Czersk, Liw, Ciechanów. Rycerze, legendy i niezwykłe kobiety

Wśród spokojnych, nizinnych krajobrazów Mazowsza znajdziemy miejsca, gdzie historia kryje się w starych murach, legendach i muzealnych opowieściach. Zamki w Czersku, Liwie i Ciechanowie to coś więcej niż pozostałości po odległych czasach – to żywe centra kultury, które na nowo opowiadają dzieje regionu. I doskonałe miejsca do zwiedzania – zwłaszcza dla zafascynowanych średniowieczem.

Zamek w Czersku i duch królowej Bony

Położony nad doliną Wisły zamek w Czersku jest jedną z najstarszych i najważniejszych warowni Mazowsza. W średniowieczu pełnił funkcję strategicznej twierdzy broniącej szlaków handlowych i granic księstwa. Dziś jest przestrzenią działań kulturalnych i edukacyjnych. Organizowane są tu turnieje rycerskie, rekonstrukcje historyczne oraz wydarzenia plenerowe, które pozwalają zwiedzającym przenieść się w czasy książąt mazowieckich. To miejsce szczególnie lubiane przez miłośników historii „na żywo” – takiej, którą można zobaczyć, usłyszeć, a nawet dotknąć.

Z zamkiem wiąże się legenda o powracającym w jego mury duchu królowej Bony – włoskiej księżniczki, która w 1518 roku została żoną polskiego króla Zygmunta I Starego. Dziś z pewnością możemy określić ją mianem postaci fascynującej – nie była to cicha i pokorna białogłowa. Bona była ambitna, wykształcona, bezkompromisowa, nie traktowała Czerska wyłącznie jako odległej posiadłości. Wręcz przeciwnie – dbała o jego rozwój, inwestowała w rolnictwo i porządkowała system zarządzania. To właśnie dzięki jej działaniom królewszczyzny zaczęły przynosić znacznie większe dochody. Wprowadzała nowoczesne jak na tamte czasy metody gospodarowania, wzorowane częściowo na rozwiązaniach znanych z jej rodzinnych Włoch. Jak głosi popularna opowieść, na widok żyznej gleby i nasłonecznionego podnóża czerskiego zamku postanowiła zainwestować w założenie w tym miejscu winnicy. Według legendy to właśnie Bona własnoręcznie posadziła tu pierwsze krzewy winorośli. Co prawda wzmianki o uprawie winorośli na słonecznych wzgórzach czerskich pojawiają się w źródłach już wcześniej, jednak to winnice królowej Bony okryły się sławą, która przyćmiła działania poprzedników.

Reklama

Jednak jej sława nie podobała się wszystkim. Bona była skłócona z własnym synem i otoczona niechęcią dworu. Według legendy, kiedy nadszedł czas jej ostatecznego wyjazdu z Polski, pewnej bezksiężycowej nocy, gdy upojeni winem strażnicy zapadli w sen, królowa miała ukryć w starej, zamkowej studni ciężkie skrzynie wypełnione złotymi dukatami i rodowymi klejnotami. Wszystko po to, by majątek nie trafił w ręce jej przeciwników. I rzekomo do dziś duch królowej pojawia się w ruinach twierdzy, by dalej pilnować swoich dawnych skarbów, ukrytych gdzieś w zamkowych podziemiach. Choć trudno doszukiwać się w tych historiach faktów, bez wątpienia świadczą one o tym, jak silnie postać królowej zakorzeniła się w lokalnej tradycji.

W długi majowy weekend (1-3 maja) zamek zaprasza na spotkanie z jego epoką – średniowieczem widzianym nie tylko przez pryzmat wielkiej polityki, ale też codzienności. W zamkowych murach będzie można sprawdzić, jak wyglądały dawne rozrywki i wyzwania. Na odwiedzających czekać będzie m.in. tor przeszkód, gry zręcznościowe oraz zadania inspirowane życiem mieszkańców średniowiecznego grodu, a także możliwość wejścia w rolę rycerza – przymierzenia kolczugi, założenia hełmu czy wzięcia do ręki miecza i tarczy. To okazja, by na chwilę stać się poddanym księcia i spojrzeć na świat jego oczami.

Reklama

W czerskiej twierdzy od wielu lat odbywają się również turnieje rycerskie. Najbliższy – XV Turniej Rycerski na Zamku w Czersku, w którym udział weźmie ponad 200 rekonstruktorów, odbędzie się w dniach 23 i 24 maja. W programie zaplanowano mnóstwo atrakcji, m.in. pokazy konne Xiążęcej Drużyny, pojedynki ciężkozbrojnych rycerzy, starcia pocztowe – walki lekkozbrojnych giermków, turniej łuczniczy oraz inscenizacje starć z czasów rozbicia dzielnicowego. Z bardziej pokojowych prezentacji: warsztaty takich rzemieślników działających od stuleci jak kowal, snycerz, cieśla czy garncarz. Nie zabraknie też strawy dla ducha i ciała – muzyki dawnej oraz karczmy z jadłem i napitkami.

Zamek w Liwie i legenda Żółtej Damy

Zamek w Liwie, choć zachowany jedynie częściowo, należy do najbardziej klimatycznych miejsc na Mazowszu. W jego murach działa Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie, które gromadzi imponującą kolekcję militariów – od średniowiecznych hełmów po broń z czasów wojen światowych. Ekspozycje są tu prowadzone w sposób angażujący – nie tylko prezentują zabytki, ale też opowiadają o kulturze rycerskiej, dawnych bitwach i przemianach wojskowości. Muzeum organizuje lekcje muzealne i wydarzenia edukacyjne.

Reklama

Najsłynniejsza z nich opowiada o Żółtej Damie – duchu niesłusznie skazanej kobiety, który ponoć do dziś pojawia się w zamkowych wnętrzach. A było to tak... Dawno temu warownią w Liwie zarządzał dobry i hojny kasztelan. Kochał on swoją żonę Ludwikę, a ona odwzajemniała jego uczucie. Ich szczęście wzbudzało jednak zazdrość innych. Pewnego dnia kasztelan podarował żonie kosztowny pierścień z brylantem, lecz klejnot szybko zaginął. Na pocieszenie zamówił drugi – ten również przepadł. Rozgniewany i podejrzliwy, wręczył Ludwice trzeci pierścień, traktując go jako próbę jej wierności. Gdy i on zniknął, kasztelan oskarżył żonę o zdradę. Kobieta stanęła przed sądem i została skazana na śmierć. Mimo próby ocalenia w postaci „sądu bożego”, wyrok wykonano – Ludwika zginęła, do końca zapewniając o swojej niewinności. Dopiero miesiąc później odkryto prawdę. W gnieździe sroki znaleziono wszystkie trzy pierścienie. To ptak był winny ich zniknięcia. Kasztelan, dręczony wyrzutami sumienia, rzucił się z wieży i zginął. Od tamtej pory, według legendy, po ruinach Zamek w Liwie błąka się duch Ludwiki, zwanej Żółtą Damą, niewinnej ofiary, która do dziś szuka sprawiedliwości i ukojenia.

Z zamkiem wiąże się też inna ciekawa historia – prawdziwa, choć nieprawdopodobna. Po 1918 roku ruiny zamku w Liwie zostały upaństwowione, a w latach 30. podjęto pierwsze próby ich remontu. W 1942 roku niemieckie władze okupacyjne zaczęły rozbierać zamek na potrzeby budowy obozu zagłady w Treblince. Wtedy do akcji wkroczył młody archeolog Otto Warpechowski, który przekonał Niemców, że zamek jest krzyżacki, dzięki czemu zamiast rozbiórki rozpoczęto jego odbudowę, i to finansowaną przez III Rzeszę! W ciągu dwóch lat uzupełniono mury, zabezpieczono wieżę i uporządkowano teren, a także zorganizowano wystawę archeologiczną. Roboty nadzorował Warpechowski za wiedzą władz polskiego państwa podziemnego. W 1944 roku Warpechowski zaczął ukrywać się przed Niemcami, którzy zaczęli wątpić w rzekomo krzyżacką historię zamku. W 1945 zginął jako żołnierz II Armii WP. Odbudowę zamku zakończono w 1961 roku dzięki staraniom lokalnej społeczności, a w 1963 roku utworzono tu muzeum dawnego oręża, nawiązujące do militarnej historii Liwa.

Reklama

Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie organizuje cykliczne wydarzenia, takie jak turnieje rycerskie czy festiwal „W zamkowej kuchni na Szlaku Książąt Mazowieckich”. A oprócz stałych ekspozycji można tam też zwiedzać wystawy czasowe.

Zamek w Ciechanowie i zakochany paź

Pasjonatom historii i wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się więcej o Mazowszu sprzed wieków, z pewnością spodoba się też wizyta w ciechanowskim Muzeum Szlachty Mazowieckiej. Jak podkreślają muzealnicy, misją tej instytucji jest prowadzenie badań, gromadzenie, opracowywanie i upowszechnianie dziedzictwa kulturowego Północnego Mazowsza, ze szczególnym uwzględnieniem tradycji szlacheckich. Aby ,,posmakować’’ barwnej historii mazowieckiej szlachty oraz całego historycznego księstwa, warto odwiedzić oddział Muzeum – Zamek Książąt Mazowieckich. Stąpając po zamkowych komnatach, poznamy historię Księstwa Mazowieckiego – od Konrada, aż do wygaśnięcia dynastii w szesnastym wieku i wcieleniu do Polski (1526). Zwiedzający mogą przyjrzeć się także mieczom i innemu uzbrojeniu, podziwiać kunszt autentycznej rycerskiej zbroi, czy zobaczyć aranżację średniowiecznego więzienia. Na koniec poznać – i trochę się przestraszyć – dwunogiego smoka mazowieckiego oraz pojawiającego się znikąd czarnego psa, który podobno od wieków strzeże książęcego skarbu.

Reklama

Zamek Książąt Mazowieckich w Ciechanowie to jeden z najlepiej zachowanych przykładów gotyckiej architektury obronnej na Mazowszu. Jego budowę rozpoczęto w XIV wieku z inicjatywy książąt mazowieckich, a przez wieki pełnił zarówno funkcje militarne, jak i rezydencjonalne. Dziś mieści się tu oddział Muzeum Szlachty Mazowieckiej, które prezentuje historię regionu w nowoczesny i często zaskakujący sposób. Szczególną uwagę przyciągają wystawy oparte na wynikach badań archeologicznych – pokazujące, jak wiele wcześniejszych ustaleń historycznych wymagało rewizji. To miejsce nie tylko opowiada o przeszłości, ale też ją odkrywa – niemal na oczach zwiedzających. Dzięki nowym badaniom udało się ustalić, że zamek ma jeszcze starsze korzenie, sięgające XIII wieku, co zmienia sposób patrzenia na historię całego regionu.

Z obiektem wiąże się legenda o włoskim paziu, który zapałał uczuciem do księżnej Anny Danuty, małżonki księcia Janusza I. Według legendy na zamek przybyło poselstwo z Włoch. W jego orszaku znajdował się młody paź, chłopak o wrażliwej naturze, który niemal od pierwszego wejrzenia zakochał się w księżnej. Młodzieniec zaczął pisać dla niej miłosne wiersze i nocami śpiewał pod jej oknami pieśni pełne uwielbienia. Wieść o jego zachowaniu szybko dotarła do księcia. Surowy i dbający o swój autorytet Janusz I uznał to za zniewagę i kazał uwięzić młodzieńca w jednej z zamkowych wież. W tej historii pojawia się jednak także drugi, bardziej ludzki wymiar. Księżna Anna Danuta, poruszona losem zakochanego pazia, nie pozostała obojętna. Według przekazów postanowiła mu pomóc, ryzykując gniew męża i własne bezpieczeństwo.

Reklama

Dalsze losy młodzieńca nie są jednoznacznie znane, różne wersje legendy sugerują jego ucieczkę (w której pomogło mu narzędzie ukryte przez księżną w bochenku chleba) lub tragiczny koniec. Niezależnie od zakończenia, opowieść ta przetrwała jako symbol zakazanej miłości i odwagi, ale też przypomnienie, że średniowieczne zamki były nie tylko miejscami polityki i władzy, lecz również sceną bardzo ludzkich emocji. Legenda o włoskim paziu do dziś dodaje romantycznej i nieco melancholijnej atmosfery ruinom ciechanowskiej warowni.

500 lat minęło...

Mazowsze zostało włączone do Korony Królestwa Polskiego w 1526 r. Wcześniej, po rozbiciu dzielnicowym, uzyskało pewną samodzielność i dzięki rządom książąt mazowieckich przez trzy wieki rozwijały się na jego terenie handel i rzemiosło. W owym czasie powstały m.in. Ciechanów, Czersk i Liw, a w nich zamki warowne stanowiące ochronę dla miejscowej ludności. Po bezpotomnej śmierci ostatnich książąt mazowieckich Stanisława i Janusza III: księstwo na prawie lennym zostało włączone do Królestwa Polskiego.

Reklama

W roku, w którym obchodzimy 500-lecie włączenia Mazowsza do Korony – wydarzenia symbolicznie domykającego historię niezależnego księstwa – spojrzenie na mazowieckie zamki w Czersku, Liwie i Ciechanowie ma wyjątkowe znaczenie. To właśnie takie warownie były świadkami przemian politycznych, ale też codzienności ludzi, którzy tę historię tworzyli. Dziś, odwiedzając je, nie tylko poznajemy dzieje regionu, lecz także wchodzimy w przestrzeń pamięci, gdzie fakty splatają się z legendą, a przeszłość wciąż przemawia do wyobraźni kolejnych pokoleń.

To nie tylko świadectwa burzliwej historii regionu, ale też miejsca, w których przeszłość wciąż żyje w opowieściach o miłości, ambicji i tragicznych wyborach. Od silnej i bezkompromisowej królowej Bony, przez niesprawiedliwie osądzoną Ludwikę, aż po zakochanego w księżnie Annie Danucie włoskiego pazia – każda z tych historii odsłania bardziej ludzkie oblicze dawnych czasów, przypominając, że za grubymi murami toczyło się życie pełne emocji, namiętności i dramatów.

Reklama

Fot. archiwum Zamek Książąt Mazowieckich w Czersku

Publikacja opracowana na zamówienie Samorządu Województwa Mazowieckiego

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości