:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Tygodnik Płocki 15/05/2013 09:04

Nasza czytelniczka, pani Halina, jest osobą schorowaną, która praktycznie nie wychodzi z domu.
– Miesiąc temu przyszła sąsiadka i zaprosiła mnie na pokaz firmy, która oferuje pościel, garnki i inne rzeczy. Zainteresowała mnie głównie pościel, chciałam pomóc synowi, który miał ciężki wypadek w Belgii i przeszedł dziewięć operacji. Gdzieś czytałam, że takie materace z bursztynem zapobiegają powstawaniu odleżyn, więc pomyślałam, że może go kupię – opowiadała.
Poszła na spotkanie i rzeczywiście zainteresowała się pościelą, a szczególnie materacami. Zadała mnóstwo pytań i doszła do wniosku, że to jest właśnie to, czego szuka. Niestety cena materaca, ponad 3 tys. zł, to kwota, która przekraczała jej możliwości finansowe. Z bólem serca musiała zrezygnować, ale wtedy do akcji wkroczyli pracownicy firmy robiącej pokaz. – Zarzucili mnie informacjami, przekonywali, jakie to wspaniałe właściwości ma materac, jak od razu wyleczy mojego syna, a ceną nie powinnam się przejmować, bo mi rozłożą na nieoprocentowane raty, nawet dopiero od lipca, bo w czerwcu mam ostatnią ratę za inny produkt – tłumaczy. – Pokazałam odcinek renty, dostaję co miesiąc trochę więcej niż 800 zł. Wybrałam dużą pościel, cztery poduszki i kołdrę oraz materac. Od razu obiecano mi kapcie, płyn do prania pościeli i czyszczenia garnków, bo okazało się, że jako bonus dostanę też komplet garnków. Chcę dodać, że absolutnie nie zależało mi na prezentach, tylko na pościeli.
Od razu została podpisana umowa, z której wynikało, że pani Halina od poznańskiej firmy kupuje komplet pościeli za 5291 zł z upustem w wysokości 2201 zł i komplet garnków za 1 zł. Suma do spłacenia – 3090 zł została podzielona na 48 rat, po 99,75 zł każda.
Pani Halina nie przeczytała umowy, uwierzyła pracownikowi firmy i podpisała wszędzie tam, gdzie jej kazano. Kilka razy upewniała się, że towar zostanie jej dostarczony do końca czerwca, a od lipca rozpocznie spłatę. – Pan, z którym rozmawiałam, wziął mój dowód, dałam mu kwit od renty, spisał wszystko, podałam mu nawet nr telefonu – dodaje. – W pewnym momencie poprosił mnie o podpisanie innego blankietu, tłumacząc, że na pierwszym się pomylił. Nieświadoma niczego też podpisałam, a on obiecał, że wszystko wypełni zgodnie z ustaleniami.
Po tych wszystkich ustaleniach nagle okazało się, że jest bardzo późno, ktoś zawołał panią Halinę, że zostanie podwieziona do domu i od razu zostaną jej dostarczone zakupione towary. Kierowca wszystko wniósł do mieszkania i poprosił o pomoc, bo bolała go głowa. Pani Halina dała mu proszek, zrobiła herbatę i zupełnie zapomniała o tym, że należałoby rozpakować kupione rzeczy i zobaczyć, czy wszystko jest zgodne z tym, co podpisywała.
Potem poszła spać, ale jakiś niepokój obudził ją w środku nocy.
– Poszłam do pokoju i zobaczyłam, że jest druga faktura, podpisana przeze mnie w czasie spotkania in blanco, na zakup kuchenki indukcyjnej za 2790 zł (upust 2000 zł), a zamiast dużej pościeli, mam komplet małej – mówi zdenerwowana. – Obok tych 48 rat miałam jeszcze płacić 36 rat po 36,62 zł za kuchenkę, której nie potrzebuję.
Z trudem doczekała do rana, a skoro świt pobiegła do sąsiadki, żeby się poskarżyć. W umowie było napisane, że można od niej odstąpić 10 dni od otrzymania towaru, więc od razu zaczęły dzwonić z różnych numerów i o różnych porach, ale nikt telefonu nie odbierał. Dopiero piętnastego dnia ktoś odebrał telefon, pani Halina poskarżyła się, że została oszukana, okłamana, a do zapłacenia ma znacznie więcej pieniędzy niż to było ustalone, ale usłyszała, że przecież podpisała umowę, więc teraz nikt z nią nie będzie rozmawiał.
Kilka dni później dostała z banków blankiety z rozpisanymi ratami do spłacania, oczywiście od zaraz. Poszła do MOPS-u z prośbą o pomoc, tam kazali jej kategorycznie odmówić spłacania rat i odesłać paczki na adres firmy. Jak można się spodziewać, paczki nie zostały przyjęte, odesłano je na adres nadawcy.
Kobieta natomiast odesłała pisma do banku z kategoryczną odmową spłaty rat, dowodząc, że we wniosku są błędne informacje. Ona ma 800 zł renty, we wniosku napisano, że 1300 zł, a jej miesięczne koszty utrzymania to 50 zł. Już to powinno dać do myślenia osobie, która kredyt przyznawała, ale widać nikogo to nie zaniepokoiło. Za to zaniepokoiła się działaniami pani Haliny firma adwokacka z Poznania, która obsługuje firmę. Na domowy adres przyszło pismo, że w wypadku niespłacenia całej sumy należności wszczęte zostaną kroki prawne, a potem egzekucja należności.

Pozostała tylko mediacja…

Ktoś poradził pani Halinie, by udała się do rzecznika konsumentów. – Od razu zareagowaliśmy, pisząc pismo do firmy, ale muszę podkreślić, że w takiej sytuacji możemy podjąć tylko mediację i to jedynie dlatego, że poszkodowana jest osobą starszą i schorowaną – tłumaczy Izabela Prądzyńska z Biura Miejskiego Rzecznika Konsumentów.
– Prawnie wszystko było w porządku i trudno udowodnić tu jakiekolwiek oszustwo. Napisaliśmy pisma: jedno do spółki sprzedającej materace i drugie, informacyjne do banków. Zaproponowaliśmy także, aby poszkodowana poszła do prokuratury. Jeśli tam jej sprawa zostanie zakwalifikowana jako oszustwo, łatwiej będzie ją załatwić. Teraz mamy tylko oświadczenie pani Haliny, że została oszukana.
Jak można się spodziewać, nie jest to ani pierwszy, ani jedyny przypadek, gdy ktoś coś kupuje na pokazach, a potem okazuje się, że nie za to i nie aż tyle miał zapłacić. – Powinniśmy wiedzieć, że mamy 10 dni na odstąpienie od umowy, a jeśli otrzymaliśmy towar, to należy w tym terminie go odesłać – dodaje rzeczniczka. – Od dwóch lat organizujemy szkolenia, na które zapraszamy starszych ludzi, by przestrzec i pokazać, jak w takich sytuacjach należy postępować.
Próbowaliśmy skontaktować się z poznańską firmą. Niestety, albo nikt nie odbierał telefonu, albo słyszeliśmy informację „linia abonencka uszkodzona”. Stronę internetową firmy strach otwierać, bo od razu wyskakuje informacja o jej zawirusowaniu. Pozostał tylko kontakt z kancelarią adwokacką.
Niestety tu również nikt nie chciał słyszeć o problemach poszkodowanej. – Ta pani doskonale znała wszystkie warunki, podpisała umowy i odebrała towar – słyszymy. – Wiedziała, jakiej wielkości jest zakupiona przez nią pościel, dlatego nie ma żadnej podstawy do rozwiązania umowy.
Współwłaścicielka kancelarii obiecała, że zobaczy, co się da zrobić, ale nie dawała nadziei na polubowne załatwienie sprawy. Przekazaliśmy jej numer telefonu do pani Haliny, licząc na to, że adwokaci spróbują negocjować w tej sprawie z firmą sprzedającą towary na pokazach, ale znając podobne przypadki, trudno liczyć na to, że unieważni ona umowy.
Z tej opowieści można wysnuć jeden, ale bardzo ważny wniosek. Zanim złoży się podpis, trzeba uważnie przeczytać cała umowę – także to, co napisano drobnym drukiem. Potem bardzo trudno jest od niej odstąpić, gdyż nie ma formalnych powodów jej unieważnienia. I nie pomogą skargi ani opowieści o oszustwach czy kłamstwach sprzedających. Ważne jest to, co zostało podpisane.
Jola Marciniak

Reklama

Trzeba czytać umowy, które się podpisuje komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama .

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedam działkę 3200m

Sprzedam działkę budowlaną / inwestycyjną w Juryszewie koło Płocka wraz z 3 budynkami! Inwestycja idealna pod praktycznie każdego rodzaju..


PROMOCJA 699zl Węgiel

Witam mam do sprzedania węgiel Ekogroszek , orzech , kostka , miał ceny bardzo atrakcyjne .


Reklama .


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tp.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

TYGODNIK PŁOCKI SP Z O O z siedzibą w Płock 09-402, Pl. Stary Rynek 27

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"