Reklama

Przegrana tak czy siak

16/03/2011 09:56
Fatalnie dla piłkarzy nożnych Wisły Płock zakończył się inaugurujący rozgrywki II ligi mecz z Jeziorakiem w Iławie. Ich kibice swoim zachowaniem sprowokowali sędziego, który w 82 min. nakazał przerwanie spotkania. W efekcie pojedynek zakończy się prawdopodobnie walkowerem dla gospodarzy.
Płoccy piłkarze jechali do Iławy po zwycięstwo i rzeczywiście na boisku radzili sobie przyzwoicie. Pech chciał, że w 13 min. stracili bramkę, ale to nie podcięło im skrzydeł. W 38 min. Jakub Zabłocki doprowadził do wyrównania, które utrzymywało się do 79 min. Wtedy to gospodarze wykorzystali drugą sytuację i strzelili gola, ustalając wynik 2:1. Dokładnie dwie minuty po stracie bramki na murawę po raz kolejny spadła petarda, a sędzia zakończył spotkanie.
Płoccy kibice od tygodni zwoływali się, by tłumnie pojechać do Iławy, tak jak to przed laty bywało. Na stadionie znalazła się około 500-osobowa grupa, od początku meczu znakomicie się bawiąca. Jak się później okazało, nie wszyscy przyjechali kibicować. Ktoś rzucił petardę na boisko, piłkarze Jezioraka zaczęli mocno protestować, ale w I połowie nic nie wskazywało na późniejszy rozwój akcji.
W przerwie spotkania na trybunę kibiców poszli prezes Krzysztof Dmoszyński, który stamtąd oglądał II połowę meczu i Jacek Kruszewski, do niedawna prezes kibiców, dziś wiceprezes klubu. – Ta sytuacja to moja największa klęska, nie tak wyobrażałem sobie swój debiut w roli członka zarządu klubu – powiedział ten ostatni. – Ciężko zebrać myśli, ale proszę mi wierzyć, że z przebiegu spotkania jestem zadowolony. Tak duża grupa przyjezdnych kibiców na meczu II ligi to ewenement. Piłkarze też zagrali niezłe spotkanie, wynik mógł się jeszcze zmienić, bo do końca było przynajmniej 10 minut, biorąc pod uwagę przerwy. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, mecz był do jednej bramki i to jest jedyna pociecha w tej rozpaczliwej sytuacji. Czuję się winny, ale zapewniam, że nadal będziemy rozmawiać z kibicami, bo chcemy z nimi współpracować i wiemy, że to jest możliwe.
Kibice po meczu usprawiedliwiali się, że ich zdaniem to był koniec pojedynku, a mecz i tak był przegrany. Niektórzy nawet opuszczali stadion. W Iławie nie ma zegara, czas podawany przez spikera też nie był zbyt precyzyjny, słowem rzucona petarda miała być mocnym akcentem na koniec meczu. Stało się inaczej.
W inaugurującym rozgrywki II ligi meczu Wisła przegrała 1:2 albo walkowerem 0:3. Decyzja o tym, jakie zapadną rozstrzygnięcia, będzie znana jeszcze w tym tygodniu. Wielka szkoda, bo zwycięstwo dawało Wiśle awans na I miejsce w tabeli. Porażka niewiele zmieni, do końca rozgrywek pozostało 16 spotkań. Sprawa awansu jeszcze nie jest przesądzona.     Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości