:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Płockie problemy z cudzoziemcami - Turystki i handlowcy

Aktualności, Płockie problemy cudzoziemcami Turystki handlowcy - zdjęcie, fotografia
Tygodnik Płocki 14/12/2000 09:39

Ukrainka pobita w Nowych Rumunkach; dwóch siedemnastolatków zranionych nożami w lokalu prowadzonym przez obcokrajowca, płyty kompaktowe z muzyką i nielegalnymi grami komputerowymi i oprogramowaniem użytkowym; być może handel narkotykami i bronią.Tym zajmuje się lub może zajmować część cudzoziemców mieszkających w Płocku i powiecie. Dwóch obcokrajowców zostało decyzją Sądu Rejonowego tymczasowo aresztowanych z powodu podejrzenia o dokonanie przestępstw, 24 decyzją wojewody zostało wydalonych z kraju. W naszym mieście zajmowali się głównie handlem na targowisku – to mężczyźni. Kobiety trudniły się przydrożną prostytucją. - Od początku tego roku wojewoda mazowiecki wydał ponad 830 decyzji o wydaleniu z Polski cudzoziemców. Wnioski o wydanie takiej decyzji wpływały do nas z komend policji oraz od Straży Granicznej. Osoby, wobec których decyzja została wydana zwykle same opuszczają nasz kraj, niewiele z nich decyduje się, żeby pozostać – dowiedzieliśmy się w Biurze Prasowym Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie. - W tym roku z Płocka i powiatu płockiego decyzją wojewody wydalono 24 obcokrajowców, w tym jedenastu Ormian, siedmiu obywateli Bułgarii, trzech Mongolii, dwóch Ukrainy i jednego Białorusi – powiedział nadkomisarz Jacek Olejnik, zastępca naczelnika Sekcji Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Płocku. – Podstawą do wydalenia cudzoziemca z terenu Rzeczpospolitej Polskiej jest naruszenie przez niego ustawy o cudzoziemcach czyli brak paszportu, ważnej wizy, cel pobytu niezgodny z deklarowanym oraz działalność gospodarcza bez wymaganych zezwoleń. Obcokrajowcy mieszkają też bez zameldowania, a pomagają im w tym Polacy, którzy za wynajem stancji mają okazję dorobienia kilku złotych. Prostytutki Już chyba wszyscy przyzwyczaili się do stojących przy polskich drogach kobiet, trudniących się prostytucją. Najczęściej są to Bułgarki, Ukrainki, Białorusinki. - Przy ich wydalaniu najczęściej korzystamy z naruszenia przez te panie przepisu o celu pobytu niezgodnym z deklarowanym – mówi nadkomisarz Jacek Olejnik. Wszystko wydaje się proste. Dziewczyna stoi przy drodze, podjeżdża radiowóz, najlepiej nieoznakowany. Dziewczyna jest zabierana na komendę, tu jest przygotowywany wniosek o wydanie przez wojewodę decyzji o wydaleniu. Jest jednak druga strona tego medalu, o której więcej od policjantów z pionu prewencji mogliby pewnie powiedzieć ich koledzy z Wydziału Kryminalnego, ci jednak, ze zrozumiałych względów, wolą pozostać w cieniu. Ponad dwa tygodnie temu, w Nowych Rumunkach pod Łąckiem, czterech mężczyzn napadło na Ukrainkę. Napad miał miejsce w nocy. Dziewczyna z połamaną szczęką trafiła do szpitala. Oprawcy bili ją drewnianymi pałkami, kopali. Dlaczego? Podobno niesolidnie rozliczała się z nimi z zarobionych od kierowców pieniędzy. Napastnicy zabrali jej ponad dwa tysiące złotych. Kim byli? W Prokuraturze Rejonowej w Gostyninie, która zajmuje się tą sprawą i w płockiej Komendzie Miejskiej Policji dowiedziałem się, że posiadali bułgarskie paszporty, byli obywatelami Turcji, a z niepotwierdzonych informacji, jakie udało mi się uzyskać wynika, że byli to... Kurdowie. Do Europy przyjechali prawdopodobnie uciekając przed represjami ze strony tureckich władz. Przyjechali po to, żeby skatować młodą kobietę. Czy tylko jedną? - Żadna z kobiet zajmujących się przydrożną prostytucją nie pracuje na własny rachunek – dodaje nadkomisarz Olejnik. Być może niektórym wydaje się, że problem przydrożnej prostytucji można łatwo rozwiązać robiąc łapanki i wydalając trudniące się tym procederem cudzoziemki. Jednak z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że niekoniecznie musi tak być. - Kobiety przyjeżdżają do Polski często myśląc, że będą pracowały jako pomoc domowa, barmanki czy dostaną inną legalną pracę. Po przyjeździe ich „opiekunowie” zabierają im paszporty i dziewczyny trafiają na pobocza dróg, gdzie musza zarobić pieniądze, z których ich „właściciele” będą zadowoleni – o tym źródle informacji nie mogę nic poza tym napisać, ze względu na jego bezpieczeństwo. Ukrainki, Białorusinki i Bułgarki, które trudnią się prostytucją przy polskich drogach, są sprzedawane na aukcjach. Podobno ta, która została ciężko pobita w Nowych Rumunkach została już czterokrotnie sprzedana. Ile w tym prawdy? Niech to będzie pytanie retoryczne. Dziewczyny nie znając języka i specyfiki naszego kraju, z dala od rodzinnego domu, nie wiedzą, kto może im pomóc. Boją się i swoich „opiekunów” i policjantów. W obawie przed alfonsami nie chcą zeznawać. Bicie i gwałty robią swoje. Kobiety są maszynkami do produkcji pieniędzy, z których do woli korzystają ich „właściciele”. Policjanci przyznają, że przydrożną prostytucją zajmują się już nawet Polki, których z tego powodu nie można ukarać w żaden sposób. Zawsze przecież mogą się wytłumaczyć, że lubią spacerować wzdłuż drogi. Z takiego tłumaczenia mogą zresztą korzystać tez cudzoziemki, pod warunkiem, że mają w porządku wpisy w paszporcie i znają język, w zakresie większym niż ten, potrzebny im do pracy. Póki co, w Polsce można karać tylko za czerpanie zysków z nierządu lub nakłanianie do niego. Jednak jak widać, swobodnie działają agencje towarzyskie, które oficjalnie rejestrują swoją działalność gospodarczą, w której nie ma zapisów o świadczeniu usług seksualnych, a ich właściciele zostają nawet członkami rad mieszkańców osiedli, jak to ma miejsce w Płocku. Jest jeszcze jeden aspekt związany z prostytuującymi się przy polskich drogach cudzoziemkami. Nie udało mi się ustalić, czy taka sytuacja jest w Płocku, ale w kraju zdarzają się przypadki, kiedy dziewczyna jest zatrzymywana przez policję, nie ma paszportu, a po krótkim czasie zjawiają się w komendach polscy adwokaci, którzy przywożą paszporty, w których są wszystkie wymagane wpisy. Najczęściej dziewczyny są wtedy wypuszczane. Ormianie zwani „Armeńcami” Ormianie najczęściej handlują na płockich targowiskach, przy Rembielińskiego i Bielskiej. Asortyment mają szeroki: buty, ubrania, sprzęt elektroniczny i AGD. Głównymi atrakcjami są jednak bardzo tanie płyty z muzyka i oprogramowaniem komputerowym. Można tam na przykład za sto złotych kupić wirtualną architekturę, która jest marzeniem każdego studenta budownictwa, a w wersji legalnej kosztuje kilkanaście tysięcy złotych. Sprzedają też alkohol i papierosy bez znaków akcyzy i oczywiście dużo taniej niż w normalnym sklepie. Czy sprzedają coś jeszcze? - Nie stwierdziliśmy w Płocku żadnego przypadku handlu przez cudzoziemców narkotykami lub bronią i amunicją – powiedział nadkomisarz Jacek Olejnik. Ormianie mają jednak na swoim koncie poważne przestępstwa, których dokonali w Płocku. Kilka tygodni temu, w jednym z lokali na Wyszogrodzkiej, zranili nożami dwóch siedemnastolatków, którzy bawili się tam na połowinkach. Lokal prowadzi doskonale znany płockiej policji cudzoziemiec, który u napastników był zadłużony, zresztą jak przyznają nieoficjalnie policjanci, ma długi chyba u wszystkich, którzy zajmują nielegalnymi interesami. Zranienie siedemnastolatków mogło być formą zemsty za niespłacone długi. Jak przyznaje nadkomisarz Jacek Olejnik, najwięcej wykroczeń popełnionych przez cudzoziemców w Płocku i powiecie płockim, dotyczy jednak łamania zasad ruchu drogowego, jednak są one popełniane głownie przez obywateli państw nadbałtyckich gnających przez nasze miasto lawetami do przewozu samochodów i tirami. - Był w tym roku Ukrainiec, który złamał przepisy Ustawy o broni i amunicji – mówi nadkomisarz Olejnik. Dwie doby na wyjazd Kiedy już cudzoziemiec zostanie zatrzymany i udowodni mu się, że przebywa w naszym kraju nielegalnie, policjanci z komendy powiatowej kierują, poprzez Wydział Postępowań Administracyjnych właściwej Komendy Wojewódzkiej Policji, wniosek do wojewody o wydanie decyzji o wydaleniu. Najczęściej, cudzoziemiec musi opuścić nasz kraj na własny koszt, w określonym czasie, często są to dwie doby. Jeżeli zostanie zatrzymany po raz kolejny i okaże się, że nie wykonał decyzji, jest odwożony na granicę pod konwojem i obciążany kosztami wydalenia. Warto dodać, że decyzja wojewody musi być przez cudzoziemca, przebywającego w granicach RP nielegalnie, natychmiast wykonana, chociaż potem może się on od niej odwoływać. - Cudzoziemcy, zatrzymani w Płocku bez paszportu, są po odpowiedniej decyzji Sądu Rejonowego odwożeni do ośrodka w Lesznowoli, chociaż do momentu wydania nowych dokumentów tożsamości, mogą też trafić do wyznaczonych aresztów śledczych – powiedział nadkomisarz Jacek Olejnik. – Jeżeli cudzoziemiec ma być odwieziony przez policyjny konwój, odwozimy go na przejście, przez które, według pieczątki w paszporcie, przybył do naszego kraju. W tym roku odnotowaliśmy jeden przypadek, że pieczątka przejścia granicznego w Bezledach w paszporcie jednego z odwożonych cudzoziemców była sfałszowana. Jak widać „turystki” i „handlowcy” sprawiają płockiej policji sporo problemów. Z drugiej strony nie należy jednak uogólniać. Często obywatele z państwa leżących na wschód od granicy RP na Bugu stają się szanowanymi obywatelami naszego miasta, chociaż na początku ich pobytu w Płocku życzliwi sąsiedzi donosili na nich na policje, a powodem było tylko to, że mówili z rosyjskim akcentem. Jacek Danieluk

Reklama

Płockie problemy z cudzoziemcami - Turystki i handlowcy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tp.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"