:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
.

Nie lubię siedzieć długo w jednym miejscu

Piłka ręczna, lubię siedzieć długo jednym miejscu - zdjęcie, fotografia
Tygodnik Płocki 19/06/2019 13:09

Pamiętacie Kamila Syprzaka? Oczywiście, kibice piłki ręcznej doskonale wiedzą, o kogo chodzi. Cztery lata temu odszedł z Orlen Wisły do Barcelony, teraz zmienia barwy klubowe i przeprowadza się do Paryża, by grać w PSG. Piękna kariera. To pierwszy wychowanek klubu, który dostał propozycję od jednego z najlepszych klubów na świecie i wykorzystał szansę, by stać się jeszcze lepszym piłkarzem.

– Nie lubię siedzieć długo w jednym miejscu. Wypełniłem 4-letni kontrakt w Barcelonie, teraz przyszedł czas na zmiany. Zaczyna się moja nowa przygoda, tym razem w Paryżu, znowu będę grał w jednej z najlepszych drużyn na świecie – powiedział obrotowy reprezentacji Polski Kamil Syprzak.
27-letni wychowanek Orlen Wisły Płock przed czterema laty podpisał bajeczny kontrakt z FC Barcelona Lassa. Dla zawodnika o znakomitych warunkach fizycznych (207/100) była to oferta nie do odrzucenia, z której chętnie skorzystał.
Ostatnie miesiące w drużynie mistrza Hiszpanii nie były dla reprezentanta Polski łatwe. Ale wszystko się zmieniło, gdy w lutym świat obiegła wiadomość, że obrotowy zmienia barwy klubowe i przechodzi do zespołu mistrza Francji Paris Saint Germain.
– Nie lubię siedzieć długo w jednym miejscu. Moim celem przed wyjazdem do Barcelony było także to, by poznać nowe miejsca. Wszyscy dobrze wiedzą, jak wyglądały moje cztery lata w Barcelonie. Były lepsze momenty, były trochę słabsze, ale przyznam się szczerze, że miałem w planie wypełnić kontrakt, choć nie było to łatwe zadanie – twierdzi Kamil Syprzak.
Do wielkiej Barcelony, jednego z najlepszych, przeszedł po sezonie 2014/2015, kiedy zawodnicy klubu mieli znakomity okres. Wygrywali wszystko, w Lidze Mistrzów stracili w fazie grupowej tylko trzy punkty. Mecz z Kolding Kobenhavn zakończył się remisem 27:27 i zaliczyli jedyną porażkę, z Orlen Wisłą w Płocku 34:31, a potem wygrali wszystkie pojedynki, łącznie z Final Four.
Do takiego zespołu przechodził młody, 23-letni wówczas Syprzak. – Każdy, kto interesuje się piłką, wie jak ciężko jest się utrzymać w takim wielkim klubie. Były już takie historie, że zawodnicy podpisywali dłuższe kontrakty niż ja i nie udawało im się dotrwać do końca. Dlatego jestem z siebie dumny, że dotrwałem do ostatniego dnia. Na pewno zostawiłem przetarty szlak po sobie, jestem jakimś ziarenkiem w historii klubu, ale teraz chcę się dalej rozwijać. Cieszy mnie fakt, że będę to mógł robić w kolejnej lidze – zapewnił.
Wydaje się, że przejście do Barcelony było przynajmniej o rok za wcześnie. – Być może trzeba było poczekać, może była to zbyt szybka decyzja, ale takich propozycji zazwyczaj się nie odrzuca. Gdy przyszła oferta akurat kończył się mój kontrakt w Płocku, musiałem wykorzystać tę szansę. Dziś jestem bardzo zadowolony ze swojej decyzji i z tych czterech lat, które spędziłem w Barcelonie – potwierdził.
Gra w Orlen Wiśle i Barcelonie na pewno bardzo się różni. Płocki zespół dopiero wyrabiał sobie markę, a mistrz Hiszpanii był marką samą w sobie. – Dla mnie to był ogromny przeskok. Zawsze to podkreślam, że jeśli idziesz do Barcelony, to wcześniej musisz prezentować pewien poziom. Nauczyłem się wiele rzeczy, ale wcześniej nie byłem debiutantem. Barcelona jest teoretycznie dla tych najlepszych, dlatego starają się co roku dopasowywać skład. No chyba, że ktoś jest rokującym zawodnikiem i wyhaczą go w młodym wieku, wtedy podpisują z nim długi kontrakt – wyjaśnia Syprzak.[ads2]
Jednak najważniejsze, jak sam twierdzi, czego się nauczył w Barcelonie, to walczyć z presją. – Cały czas podkreślam, że ta presja, która idzie w parze z nazwą, to jest właśnie ta rzecz, której się tam nauczyłem. Wcześniej nie potrafiłem sobie z nią radzić. Pewnie w niektórych momentach nawet mnie mocno zżerała, ale wiem, że jestem teraz bardziej dojrzałym zawodnikiem. Doświadczenie i umiejętność radzenia sobie z presją na pewno wzrosła.
Zmiana Barcelony na PSG na pewno nie ułatwi walki o miejsce w podstawowym składzie. Będzie jeszcze trudniej. – Mam nadzieję, że powalczę o pozycję pierwszego obrotowego. Będę chciał jak najlepiej przygotować się do nadchodzącego sezonu i właśnie po to jadę do Paryża. Oczywiście wiem, że droga będzie bardzo trudna, ale ja swoją grą na parkiecie będę chciał udowodnić trenerowi, że na to zasługuję. Chociaż biorąc pod uwagę, jak długi jest sezon, to jeśli myślimy o tym, by dojść do najwyższych celów pod koniec sezonu, to składem trzeba odpowiednio rotować przez cały czas. Długi okres rozgrywkowy dla zawodnika, który ma w każdym meczu grać po 60 minut na najwyższym poziomie w klubie, a do tego dodać trzeba grę w pucharach europejskich i reprezentacji – to jest niemożliwe, by piłkarz, nawet w najlepszym dla siebie wieku dał sobie z tym radę – podkreśla obrotowy.
Kamil Syprzak nie zaprzecza, że trudno będzie się pożegnać z Barceloną, z klubem i z miastem. – Nie mieszkałem w samej Barcelonie, ale na skraju miasta, w urokliwej małej miejscowości, położonej w pobliżu ośrodka treningowego piłkarzy nożnych. W tym sezonie my tam również praktycznie trenowaliśmy, bo przenieśliśmy się z Palau Blaugrany. Nigdy nie zapomnę, jak życzliwi byli ludzie tam mieszkający, nawiązaliśmy wiele znajomości. Będziemy utrzymywać kontakt, bo jak na początku nowej drogi spotyka się ludzi, którzy chętnie pomagają, jest chęć współpracy z ich strony, to aż głupio byłoby ten kontakt zostawić.
Co ciekawe, Syprzak zapewnia, że mimo iż nie był pierwszoplanową postacią w drużynie, to w Hiszpanii był bardziej rozpoznawalny niż w Polsce. – Zdarzało się, czasami byłem naprawdę zaskoczony. Nie przeszkadza mi, że w Polsce mnie ludzie nie rozpoznają, nawet wolę wyjść sobie spokojnie w miasto i mieć spokój. Ale jak ktoś się znajdzie i poprosi o zrobienie sobie ze mną zdjęcia, to nigdy nie robię problemu. Oczywiście, jeśli jest to zrobione ze smakiem.
Trudno nie zapytać zawodnika o kontakty z kolegami z klubu, choćby z tym najbardziej znanym, Leo Messim. Jak się okazało, Kamil nie miał okazji poznać jednego z najlepszych piłkarzy nożnych na świecie.[ads2]
– Przez te cztery lata żadnych kontaktów nie było. Ja się śmieję, że oni zachowują się trochę jak krety. Mają swoje wyjazdy, przejazdy i jak nie chcą wyjść z treningów tym wyjściem, gdzie czekają ludzie, to ich po prostu nie widać. Owszem, zdarzało się spotkać niektórych piłkarzy, ale tylko tych mniej znanych. Ciężko z nimi było nawiązać kontakt – dodaje.
Teraz przed Kamilem Syprzakiem są nowe plany i wyzwania. – Zacząłem lekcje francuskiego, miałem już kilkanaście zajęć. Będzie to ciężki orzech do zgryzienia, ale ja jestem pozytywnie nastawiony. Daję sobie cztery, pięć miesięcy i już będziemy mogli porozmawiać po francusku. Pozostaje mi jeszcze znalezienie mieszkania w Paryżu. Okres wakacyjny będę musiał chyba poświęcić na szukanie nowego lokum i przeprowadzkę. Na pewno znajdę także czas na odpoczynek po ciężkim sezonie, ale to wszystko się bardzo skraca – zaznacza.
W PSG Kamil będzie miał kolegę. Od dwóch lat jest tam Rodrigo Corrales, były bramkarz Orlen Wisły. – Kontakty zostały nawiązane, cały czas wymieniamy się informacjami. Rodrigo bardzo dobrze włada już francuskim, w razie czego będę miał kogo poprosić o pomoc. Nadal pamięta też język polski, często sobie razem żartujemy. Wkrótce będziemy mogli rozmawiać codziennie – podsumował obrotowy reprezentacji.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Reklama .

Nie lubię siedzieć długo w jednym miejscu komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedam działkę 3200m

Sprzedam działkę budowlaną / inwestycyjną w Juryszewie koło Płocka wraz z 3 budynkami! Inwestycja idealna pod praktycznie każdego rodzaju..


PROMOCJA 699zl Węgiel

Witam mam do sprzedania węgiel Ekogroszek , orzech , kostka , miał ceny bardzo atrakcyjne .


Reklama .


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tp.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

TYGODNIK PŁOCKI SP Z O O z siedzibą w Płock 09-402, Pl. Stary Rynek 27

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"