Sadownicy z regionu płockiego za kilka dni powinni rozpocząć zbiory jabłek. Owoców może być mniej niż w ubiegłym roku, ale będą lepszej jakości. Właściciele sadów byli przerażeni wiosną tego roku, gdy przez Polskę przetoczyła się fala mrozów. Przypuszczali, że zbiory jabłek będą bardzo marne. Na szczęście czarne scenariusze się nie sprawdziły. – Jest lepiej niż sądziłem. Co prawda mróz sprawił, że jest mało owoców w dolnych partiach drzew, ale już wyżej jest ich całkiem sporo. Z tego, co wiem, wiosenny mróz nie wyrządził aż takich szkód w polskich zagłębiach sadowniczych np. w okolicach Grójca. Tam owoców jest dużo. Ale i tak zbiory będą mniejsze – mówi Lech Dąbrowski, radny powiatowy, który w Bronowie Zalesiu ma 14 hektarów sadu. Dodaje, że lepiej z mrozem poradziły sobie starsze drzewa. Na swojej plantacji ma ok. trzech hektarów drzew dwu-trzyletnich i jak mówi – właściwie nie mają one owoców. Lech Dąbrowski zaznacza, że pojawiły się pewne problemy techniczne. – W związku z tym, że rozkład owoców był nierówny, miałem problemy z podpieraniem drzew. Musieliśmy pilnować, żeby podpory wytrzymały i nic nie przydarzyło się jabłoniom – mówi. Lech Dąbrowski uważa, że owoce w tym roku są dorodniejsze niż w ubiegłym. – Jabłka są duże, ładnie wybarwione – twierdzi. Jego zdaniem w sklepie powinniśmy zapłacić za kilogram jabłka maksymalnie 2–3 zł. Ma też nadzieje, że cena oferowana sadownikom będzie opłacalna, a nawet uda się zarobić na tegorocznych zbiorach. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze