To ostatni według wszelkich znaków na niebie i ziemi felieton, jaki przychodzi mi pisać w roli nieeuropejczyka. Po wystąpieniach Papieża i ojca Rydzyka sprawa frekwencji w referendum wydaje się być przesądzona. A to jedyna przeszkoda do pokonania na drodze do integracji.Przewaga zwolenników wśród tych, którzy pójdą zdaje się nie ulegać wątpliwości. Zanim więc przeczytają Państwo pierwszy tekst w stylu europejskim, pozwolę sobie jeszcze raz pomarudzić po naszemu, zaściankowo. Szanowni Czytelnicy wiedzą, że perspektywa „wejścia” nie cieszy mnie szczególnie. Przede wszystkim dlatego, że nie jest to żadne „wejście do Europy”, ale włączenie w strutury zbiurokratyzowanego i zsocjalizowanego super - państwa. UE to twór co do zasad ustrojowych taki jak Polska, „tylko trochę bardziej” (parafrazując znane porównanie Polaków i Irlandczyków). Korupcji też „europejczycy” nie będą się musieli uczyć od nas. Przypominam, że z powodu łapownictwa odwołano nie tak dawno Komisję Europejską, czyli unijny rząd. Polskim rządom na razie to się jeszcze nie przytrafiło (może obecny będzie pierwszy?). Nie dziwmy się więc, że naszych polityków ciągnie do Unii jak misia do miodu (przedstawianie ludzkich zachowań pod postacią zwierząt jest ostatnio modne na salonach). Ciągnie swój do swego. A jak już dociągnie, to się niewątpliwie umocni. Kadry wyjadą na dobrze płatne posady w Brukseli, stamtąd napłyną jakieś pieniądze, które ktoś będzie musiał przecież dzielić... No i wsparcie ideologiczne też jest nie do przecenienia. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogę oczekiwać, że Polacy zachowają się „jak Irlandczycy, tylko trochę bardziej”. Raczej trzeba się liczyć z tym, że nasze elity wykorzystają akcesję „jak Grecy, tylko trochę mniej”. A to nie jest perspektywa, z której należałoby się cieszyć. Cieszyć się za to możemy z faktu, że do Europy wchodzą płoccy futboliści. I zostają w ekstraklasie. Jakiś kataklizm teoretycznie jest możliwy, bowiem według znanej sportowej maksymy w lidze dwadzieścia osiem kolejek rozgrywają piłkarze, a dwie ostatnie działacze. Jednak w perspektywie meczu z trampkarzami KSZO Ostrowiec płoccy działacze mogą już myśleć o przyszłym sezonie. Zostajemy w lidze i gramy w pucharach! Pomimo kiepskiego startu do rundy wiosennej. Muszę przypomnieć Szanownym Czytelnikom - Kibicom, że taki rozwój wypadków kilka miesięcy temu, kiedy jeszcze było bardzo cienko, w tym miejscu przepowiadałem. I nie wynikało to ani z wrodzonego hurraoptymizmu, ani z nadzwyczajnych talentów prorockich, ale z wieloletnich doświadczeń w roli obserwatora futbolowych rozgrywek. Z gratulacjami jednak się wstrzymam. Licho nie śpi! W tych okolicznościach do pełni szczęścia brakuje mi w zasadzie tylko „cudu nad urną”. Tego jednak chyba nie będzie, bo urny w noc z soboty na niedzielę będą dobrze zabezpieczone. Pilnować ich będą dozorcy budynków i strażnicy miejscy. Takie nie budzące żadnych obaw rozwiązanie znalazł komisja referendalna w którymś z (nie pamiętam w którym) z naszych miast!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze