tel. (024) 262-70-60 | e-mail: rednaczelny@tp.com.plTemat śmieci ciągle aktualny Z dzisiejszego artykułu w jednej z gazet dowiedziałem się, że wysypisko w Kobiernikach ma możliwości przyjmowania śmieci jeszcze do 2012 r. Nie wiem, na jakiej podstawie sformułowano taką ocenę, bo już teraz widać, że śmieci są tam upychane na siłę. Dawna niecka została już dawno wypełniona i teraz robi się sztuczne. Najpierw ustawia się na brzegach sprasowane śmieci, potem przysypuje się je warstwą ziemi a następnie do takiej sztucznej niecki wali się przez kilka miesięcy niesegregowane śmieci. Właśnie niedawno, kiedy i tę nieckę wypełniono, podnosi się jej brzegi w identyczny sposób, tj. poprzez ustawianie drugiej warstwy sprasowanych śmieci. Jeżeli będzie się to tak dalej odbywało, to wkrótce na mapach trzeba będzie zaznaczyć nowo powstałą górę w Kobiernikach. Wszystko to robi się w pobliżu drogi publicznej. Przy większym wietrze robi się tam krajobraz księżycowy – na okolicznych polach, ogrodzeniach i drzewach wiszą śmieci, najczęściej plastikowe torby. Do tego straszny odór, przedostający się nawet do wnętrz samochodów. Teraz mówi się o konieczności budowy spalarni śmieci i znowu używa się takich samych argumentów, jak przed uruchomieniem segregacji śmieci. Mam wrażenie pojawienia sie kolejnych niejasności w tej kwestii. Mam też wrażenie, że nieliczne artykuły czy reportaże o sytuacji w Kobiernikach w płockich mediach są robione na „zamówienie” i dlatego apeluję do Redakcji TP o rzetelność w informowaniu o tej, tykającej już „bombie ekologicznej” w Kobiernikach.
Pasażer bez rozkładu Ja wiem, że wy bardzo często piszecie o tym problemie, ale pasażerowie wciąż są bezradni. Myślę więc, że o braku kultury (delikatnie rzecz biorąc) u niektórych pasażerów Komunikacji Miejskiej pisać trzeba na okrągło, bo my – „normalni” pasażerowie jesteśmy w takich sytuacjach bezradni. Moim zdaniem kierownictwo Komunikacji powinno bardziej o pewne elementy zadbać. Nie mówię już o zdezelowanych przystankach czy powybijanych szybach, bo naprawa tego typu uszkodzeń niesie za sobą spore koszty. Jednak na braki w rozkładach jazdy powinno sie szybciej reagować. Bo człowiek pędzi w ten straszliwy upał na przykład do przystanku przy ulicy Sienkiewicza, a tam ani śladu rozkładu. Nie wiadomo, czy pędzić dalej do starego dworca PKS, czy czekać jednak na autobus. Nowe rozkłady tak dużo nie kosztują, a może warto pomyśleć nad lepszym ich zabezpieczeniem, by osoby bez wyobraźni nie mogły się do nich dobierać.
Łyżka dziegciu... Podczas remontu ulicy Wyszogrodzkiej płocczanie znajdują sobie różne ciekawe skróty, dzięki którym łatwiej można dojechać do pracy. A mnie ostatnio pokazano jak szybko, jadąc do miasta, przedostać się z ulicy Piłsudskiego w rejony ulicy Wyszogrodzkiej i dalej w kierunku Starówki. Otóż wystarczy zawrócić ze 200 metrów za torami, by szybko odbić w prawo w ulicę Jesienną i doskonałą wyremontowaną jezdnią dotrzeć do ulicy Wyszogrodzkiej w okolicach ulicy Gęsiej. Faktycznie, świetny to skrót, choć w każdej beczce miodu znajdzie sie łyżka dziegciu. W tym przypadku chodzi o końcowy odcinek dojazdu do Wyszogrodzkiej. To skandal, żeby w środku miasta były jeszcze takie drogi. A raczej klepisko z powybijanymi płytami przypominające drogę. Czy miasta nie stać na wyremontowanie kawałka jezdni o wymiarach 10x20 metrów?
Usychają drzewa Meteorologiczny czas może nie ku temu, ale o temacie uschniętych drzew i ogólnie – braku drzew w Płocku – pisać się powinno jeszcze częściej. Bo póki co, mogę sypać jak z rękawa przykładami, że w Płocku niewiele się robi, żeby drzew przybywało. Albo żeby uschnięte jednostki,a takich jest pełno, wymieniać na nowe nasadzenia. Oto przykłady: przy Grobie Nieznanego Żołnierza mamy uschnięte kasztanowce – powinny być wycięte i posadzone nowe drzewa. Z kolei na ulicy Miodowej posadzono młode drzewa, ale część z nich uschła i straszy kikutami. Na ulicy Mostowej za katedrą w ogóle nic się nie sadzi. Przy sądach obok biblioteki Zielińskich był uschnięty kasztanowiec. Został wycięty, ale nie widzę, żeby w to miejsce coś nowego posadzono. Przy Jachowicza uschniętych drzew znajdzie się całe mnóstwo, choćby przy Młynie. Zielony Jar – ulica Armii Krajowej (prawa strona) – od apteki aż do do osiedla Monte Cassino nie ma przy drodze ani jednego drzewa, mimo, że to stosunkowo młoda arteria i aż się prosi, żeby mieszkającym tam ludziom coś posadzić, żeby w przyszłości był cień na bloki przy ulicy Batalionu „Parasol”. I tak można wymieniać w nieskończoność. Czy naprawdę nie ma nikogo w Płocku, kto na poważnie zajmie się tym tematem?
Zadowolona z P-4 W Tygodniku Płockim zamieszczony był tekst interwencyjny na temat różnego rodzaju niedociągnięć na prywatnej podmiejskiej linii autobusowej P-4. Trochę się zdziwiłam wymową tego tekstu, i doszłam do wniosku, że musiały to chyba być przypadki incydentalne. Jeżdżę tą linią praktycznie codziennie i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, chociażby ze względu na bardzo miłą obsługę.
Sienkiewicza czeka na remont Długo trwał remont ulicy Kwiatka, który spowodował ogromne utrudnienia w ruchu kołowym, ale myślę, że ostatecznie warto było znieść te trochę uciążliwości. Bo teraz mamy szeroko jezdnię bez wybojów. Mam jedynie nadzieję, że to nie koniec inwestycji na głównych arteriach drogowych w mieście. O generalny remont aż się prosi cała ulica Sienkiewicza, bo wybój pogania tam kolejny wybój. Jeszcze gorzej chyba wygląda Plac Dąbrowskiego połączony z jednej strony z ulicą Warszwską, z drugiej z ulicą Kościuszki. Tam już praktycznie nie ma co łatać, bowiem jezdnia jest mieszaniną samych łat. Wreszcie ulica Dworcowa; taksówkarze mówią, że takich dziur jak na tej arterii nie ma nigdzie. Zatem czas na kolejne remonty. Miejmy nadzieję, że być może jeszcze w tym roku.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze